Chargé d’affaires Rumunii w Federacji Rosyjskiej, Liliana Burda, została w czwartek wezwana do siedziby rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Podczas spotkania przekazano jej notę, w której poinformowano o konieczności opuszczenia Rosji przez jednego z pracowników rumuńskiej placówki dyplomatycznej, uznanego za persona non grata. Według informacji przekazanych przez rosyjską agencję Tass, dyplomatka przebywała w ministerstwie mniej niż pięć minut i po wyjściu nie udzieliła żadnego komentarza dziennikarzom.

Rosyjskie MSZ opublikowało oświadczenie w tej sprawie również za pośrednictwem platformy X. Rosyjska dyplomacja określiła swoje działanie jako bezpośrednią odpowiedź na wcześniejszą decyzję Rumunii o wydaleniu rosyjskiego pracownika ambasady z Bukaresztu, nazywając posunięcie strony rumuńskiej działaniem bez uzasadnienia.

Z kolei Aleksiej Fadiejew, zastępca dyrektora Departamentu Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ, zaznaczył, że Moskwa zdecydowała się nie odwoływać swojego ambasadora z Rumunii na konsultacje, tłumacząc to niechęcią do uczestnictwa w teatralnych gestach. Strona rumuńska podkreśla, że jej wcześniejsza decyzja z 27 lipca 2026 r. była reakcją na poważne zagrożenia bezpieczeństwa.

W dniach 24–26 lipca 2026 r., podczas ataków na Ukrainę, rosyjskie siły zbrojne dopuściły się wielokrotnego naruszenia przestrzeni powietrznej Rumunii, co zakończyło się zestrzeleniem trzech bezzałogowców przez rumuńską armię. Od 2022 r., czyli od momentu rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, w Rumunii odnotowano już dziesiątki przypadków naruszenia przestrzeni powietrznej przez rosyjskie środki napadu powietrznego.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Bukareszcie oficjalnie potwierdziło otrzymanie noty od strony rosyjskiej. Wcześniej do rumuńskiego resortu dyplomacji wezwano ambasadora Rosji, któremu przedstawiono dowody w postaci fragmentów drona odnalezionych na terytorium Rumunii. Śledztwo tamtejszej prokuratury potwierdziło, że zestrzelona maszyna pochodziła z Rosji.

W reakcji na te wydarzenia Rumunia nie tylko wydaliła rosyjskiego dyplomatę, ale również zdecydowała o odwołaniu swojego ambasadora z Moskwy w celu przeprowadzenia pilnych konsultacji.