Reaguje amerykańska dyplomacja
W piątkowy wieczór ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose wydał oświadczenie w sprawie sytuacji przed Trybunałem Konstytucyjnym, publikując je w mediach społecznościowych. Dyplomata ocenił, że wydarzenia te są niezwykle poważne i stanowią bezprecedensową konfrontację dotyczącą wykorzystania władzy państwowej oraz niezależności instytucji konstytucyjnych.
Przedstawiciel Waszyngtonu zwrócił uwagę na rozbieżności w przekazie napływającym z obu stron sporu. Wskazał, że zaangażowanie tysięcy ludzi zgromadzonych przed siedzibą sądu konstytucyjnego dodatkowo potęguje napięcie.
Obie strony przedstawiają ostro różniące się relacje na temat tego, co się stało i dlaczego. Niezależnie od tego, co ostatecznie ustalą fakty, tysiące ludzi gromadzących się przed Trybunałem sprawiają, że i tak niebezpieczna już sytuacja staje się bardziej zapalna
Apel o eskalację i stanowisko Waszyngtonu
Ambasador zaapelował do przedstawicieli rządu, służb porządkowych oraz demonstrantów o zachowanie spokoju i unikanie działań prowokujących przemoc. Ambasador zaznaczył, że sytuację obserwuje prezydent Donald Trump, a Stany Zjednoczone stoją po stronie Polski i zależy im na stabilności sojusznika.
Siła Polski musi ostatecznie pochodzić z wewnątrz – od jej obywateli, instytucji i ich wspólnego zaangażowania na rzecz praworządności
Rose przekazał również, że celem Waszyngtonu pozostaje stabilność i demokratyczna przyszłość sojusznika, choć siła kraju musi płynąć z wewnątrz.
Reagują zagraniczni politycy i media
Sytuacja w Warszawie odbiła się szerokim echem także w innych krajach. Była premier Wielkiej Brytanii Liz Truss nazwała wydarzenia szokującym uderzeniem w demokrację, natomiast brytyjski polityk Nigel Farage ocenił sytuację jako poważną w kontekście sporów wokół Unii Europejskiej.
Niemieckie media, w tym tygodnik „Der Spiegel” oraz dziennik „Die Welt”, opisały eskalację sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, zwracając uwagę na obecność policji oraz przerwaną podróż zagraniczną prezydenta Karola Nawrockiego.