Przebieg wydarzeń w Kiszyniowie
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przebywał we wtorek 8 września z wizytą w Mołdawii, skąd planował wylecieć do Norwegii na pogrzeb króla Haralda V. W momencie przygotowań do startu z lotniska w Kiszyniowie ukraińska delegacja oraz mołdawskie służby otrzymały informacje o bezzałogowcu znajdującym się w przestrzeni powietrznej kraju. W efekcie podjęto decyzję o opóźnieniu wylotu samolotu prezydenckiego, co potwierdzili przedstawiciele norweskich władz.
We wtorek 8 września mołdawska przestrzeń powietrzna została naruszona przez rosyjskie drony, co wpłynęło na operacje lotnicze w Kiszyniowie. Według danych mołdawskich, we wtorek wieczorem w przestrzeń powietrzną wleciały dwa rosyjskie drony. Jeden z nich po przelocie nad Mołdawią i Rumunią – gdzie poderwano hiszpańskie myśliwce F-18 – wrócił nad terytorium Mołdawii i rozbił się w dystrykcie Rîșcani. Drugi dron, według części źródeł, miał spaść na północ od Kiszyniowa.
Rozbieżności w relacjach o zagrożeniu
Oceny skali niebezpieczeństwa dla samolotu z Wołodymyrem Zełenskim na pokładzie różnią się między oficjalnymi wypowiedziami polityków a analizami ekspertów. Premier Norwegii Jonas Gahr Støre publicznie skomentował incydent, używając sformułowania o niemal trafionym samolocie, co miało podkreślać codzienną rzeczywistość, w której funkcjonuje ukraiński przywódca. Norweski minister finansów Jens Stoltenberg potwierdził wystąpienie zagrożeń dla lotu ukraińskiego prezydenta, a sam prezydent przyznał, że miał problemy z bezpiecznym opuszczeniem Mołdawii.
Przylot prezydenta Ukrainy był wczoraj opóźniony. Miały pojawić się pewne zagrożenia dla samolotu. Sam Zełenski przyznał, że miał problemy z wydostaniem się z Kiszyniowa
Z kolei sekretarz stanu z biura premiera Norwegii, Bhanuja Rasiah, oraz źródła zbliżone do ukraińskiej administracji wypowiadają się bardziej powściągliwie. Podkreślają, że choć zagrożenie realnie wystąpiło i wymusiło zmianę planów lotu, nie ma dowodów na to, że dron był aktywnie naprowadzany na samolot prezydenta. Eksperci, w tym dr hab. Wojciech Kotowicz oraz płk rez. Piotr Lewandowski, wskazują, że narracja o „niemal trafionym samolocie” mogła być przesadzona, a zdarzenie stanowiło raczej element rosyjskiej strategii testowania przestrzeni powietrznej sąsiadów Ukrainy.
Wizyta w Oslo i dalsze plany
Wołodymyr Zełenski dotarł do Oslo, gdzie wziął udział w uroczystościach pogrzebowych króla Haralda V. Prezydent Ukrainy maszerował za trumną zmarłego monarchy w centrum norweskiej stolicy wraz z innymi przywódcami państw. Po zakończeniu ceremonii polityk opuścił Norwegię i udał się do Kanady na rozmowy z tamtejszymi władzami.
W Norwegii prezydent Ukrainy przeprowadził rozmowy ze Støre, Jensem Stoltenbergiem oraz Espenem Barthem Eide na temat wsparcia wojskowego, w tym pomocy cywilnej oraz dostarczenia systemów obrony powietrznej dla Ukrainy. Premier Norwegii wskazał, że przemysł współpracuje w celu znalezienia rozwiązania, które pozwoliłoby stronie ukraińskiej samodzielnie budować systemy obrony.
Kontekst bezpieczeństwa podróży
Po zmianie preferencji dotyczących tras zagranicznych wizyt, Kiszyniów stał się kluczowym portem operacyjnym dla Wołodymyra Zełenskiego, zastępując pod tym względem lotnisko w Rzeszowie-Jasionce. Sytuacja ta budzi dyskusję o bezpieczeństwie korytarzy powietrznych, przez które podróżuje ukraiński przywódca. Mołdawski ambasador w USA Vladislav Kulminski zauważył, że incydenty z rosyjskimi bezzałogowcami stały się w ostatnim czasie niemal codziennością, wskazując na skalę wyzwań w tym regionie.
Mówił o tym wczoraj wieczorem, kiedy się z nim spotkaliśmy. Nie ośmielę się wdawać w szczegóły, ale samolot miał opóźnienie i pojawiło się zagrożenie dla tego samolotu
