Sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego budzi poważne obawy
Profesor Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego skomentował w wywiadzie dla TVN24 narastający kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Ostrzegł, że spór o instytucje państwowe zmierza w niebezpiecznym kierunku, a obywatele nie powinni być zmuszani do walki o nie. Podkreślił, że obowiązujące przepisy powstały po to, aby eliminować konieczność uciekania się do siły. Prawnik skrytykował również działania polityków, którzy dążą do konfrontacji.
prawo jest po to, aby takich scen nie było, czyli nie trzeba było używać siły
Sukces Jarosława Kaczyńskiego i polityzacja instytucji
Zdaniem akademika Prawo i Sprawiedliwość przekształciło Trybunał w przyczółek polityczny oraz część Ministerstwa Sprawiedliwości, co miało na celu sparaliżowanie mechanizmów kontrolnych. Matczak ocenił, że rozmontowanie niezależności tej instytucji stanowi największe osiągnięcie polityczne Jarosława Kaczyńskiego. Porównał przy tym polski TK do amerykańskiego Sądu Najwyższego, wskazując, że mimo politycznego wyboru sędziów w USA, tamtejszy sąd potrafi zachować niezależność i orzekać nawet przeciwko urzędującym przywódcom, co w Polsce zostało zniszczone.
PiS potraktował Trybunał Konstytucyjny jako część Ministerstwa Sprawiedliwości, jako swój przyczółek polityczny, żeby zniszczyć idę kontroli i to im się udało. To zamieszanie jest największym sukcesem Jarosława Kaczyńskiego
Odbudowa zaufania i ocena działań prezydenta
Profesor odrzucił koncepcję resetu konstytucyjnego jako metody naprawy sytuacji i zauważył, że nowi sędziowie muszą udowodnić swoją bezstronność, wydając orzeczenia przeciwne oczekiwaniom obozu rządzącego, na czele z Donaldem Tuskiem. Jednocześnie skrytykował postawę głowy państwa, zarzucając mu hipokryzję w dążeniu do zachowania prawicowego charakteru Trybunału.
Matczak wyraził sprzeciw wobec kandydatury Macieja Berka, argumentując, że jego wybór dostarcza politycznym przeciwnikom argumentów do obrony własnych pozycji, a także skrytykował postawę Karola Nawrockiego oraz Bogdana Święczkowskiego, którzy w jego ocenie bezprawnie blokują legalnie powołanych sędziów.