Rejestracja papieża na wybory w USA
Papież Leon XIV, znany świecko jako Robert Francis Prevost, złożył 3 października wniosek o kartę do głosowania korespondencyjnego w nadchodzących wyborach połówkowych. Dokumenty zostały złożone w biurze rejestracji hrabstwa Will w stanie Illinois na adres w New Lenox.
Kimberly Fladhammer potwierdziła, że Robert Francis Prevost widnieje na liście osób ubiegających się o kartę do głosowania korespondencyjnego, wskazując, że głowa Kościoła złożyła oficjalny wniosek.
Robert Francis Prevost znajduje się na liście osób, które poprosiły o kartę do głosowania korespondencyjnego w nadchodzących wyborach
Przedstawiciele komisji wyborczych wskazują, że dokumenty wciąż nie wróciły do biura jako oddany głos, a czas na to powoli się kończy. Jeżeli Leon XIV sfinalizuje głosowanie, zapisze się w historii jako pierwszy urzędujący papież, który wziął udział w świeckich wyborach w Stanach Zjednoczonych.
Kontekst polityczny i wcześniejsza aktywność wyborcza
Obywatele USA przebywający za granicą mogą brać udział w głosowaniu korespondencyjnie na podstawie przepisów federalnych. Leon XIV, będący pierwszym papieżem pochodzącym z USA, ma już za sobą historię udziału w amerykańskich procesach wyborczych, gdyż wcześniej głosował m.in. w wyborach prezydenckich oraz w prawyborach zarówno Partii Demokratycznej, jak i Republikańskiej.
W tegorocznych wyborach środka kadencji w stanie Illinois papież ma oddać głos w wyścigu do Kongresu oraz w wyborach na następcę ustępującego senatora Dicka Durbina, w którym startuje także gubernator JB Pritzker.
Napięcia na linii Watykan–Biały Dom
Planowany udział głowy Kościoła w wyborach następuje w okresie ostrych sporów politycznych z prezydentem Donaldem Trumpem, dla którego wybory midterms są traktowane jako kluczowe referendum poparcia. Relacje te uległy pogorszeniu m.in. z powodu krytyki amerykańsko-izraelskiego ataku bombowego na Iran, który papież publicznie potępił.
W odpowiedzi na papieskie apele o pokój prezydent Donald Trump nazwał Leona XIV „słabym” i „okropnym”, zarzucając mu nieskuteczność w polityce zagranicznej oraz zagrożenie dla bezpieczeństwa katolików. Głowa Kościoła katolickiego publicznie odniosła się do tych ataków, oświadczając w rozmowie z mediami, że nie obawia się amerykańskiej administracji i nadal będzie zabiegać o pokój.