Wyrok sądu w Piotrkowie Trybunalskim
Sebastian M. został skazany na karę ośmiu lat pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, do którego doszło 16 września 2023 roku w okolicach Sierosławia w powiecie piotrkowskim. Sąd orzekł również 15-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz nakazał oskarżonemu wypłatę łącznej kwoty 2 mln zł na rzecz bliskich ofiar. Wyrok ten jest nieprawomocny, a obrończyni skazanego, adwokat Katarzyna Hebda, zapowiedziała wniesienie apelacji.
W wypadku na A1 zginęła trzyosobowa rodzina: małżeństwo i 5-letnie dziecko. Sąd uznał Sebastiana M. za jedynego winnego spowodowania tragedii, w której stracili życie Patryk, Martyna oraz ich syn Oliwier. Sędzia Renata Folkman w uzasadnieniu orzeczenia podkreśliła, że oskarżony wykorzystał drogę publiczną do sprawdzenia osiągów stuningowanego BMW, zamiast korzystać z dedykowanego toru wyścigowego.
Ustalenia dotyczące przebiegu wypadku
Według ustaleń śledczych, w momencie zderzenia z samochodem Kia, BMW prowadzone przez Sebastiana M. poruszało się z prędkością około 253 km/h, choć przed wypadkiem pojazd osiągał prędkość przekraczającą 300 km/h. Siła uderzenia była tak duża, że Kia stanęła w płomieniach, a wszyscy pasażerowie zginęli na miejscu. Początkowe trudności służb w ustaleniu okoliczności zdarzenia wynikały z faktu, że wraki aut znajdowały się w dużej odległości od siebie, a BMW zatrzymało się niemal pół kilometra od miejsca uderzenia.
Sebastian M. nie przyznawał się do winy i kwestionował ustalenia dotyczące przebiegu wypadku. Po zdarzeniu mężczyzna opuścił Polskę, udając się początkowo do Niemiec, a następnie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Został zatrzymany w Dubaju w październiku 2023 roku i sprowadzony do kraju w maju 2025 roku w ramach procedury ekstradycyjnej.
Dyskusja publiczna po wyroku
Sąd pierwszej instancji skazał Sebastiana M. na osiem lat pozbawienia wolności. Tylko osiem lat, a zarazem aż osiem lat, bo wyższej kary za nieumyślny wypadek nie dało się wymierzyć. Z pewnością maksymalna kara jest adekwatna do wagi czynu. Najistotniejsze, że sąd potwierdził wyłączną winę oskarżonego
Ofiary spłonęły żywcem w samochodzie po tym, jak bandyta wjechał w nich z prędkością 300 km na godzinę. Każdy, kto pruje z taką prędkością, wie, że zderzenie zakończy się zabiciem tego, w kogo wjedzie. Powinien być sądzony jak ktoś, kto z pełną świadomością odbiera innej osobie życie. Jak morderca, którym jest. Od 15 lat do dożywocia
Wyrok wywołał szeroką dyskusję wśród ekspertów oraz polityków. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zwrócił uwagę, że osiem lat więzienia to górna granica kary przewidzianej w polskim prawie za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Szef resortu podkreślił rolę udanej ekstradycji w rozliczeniu sprawcy, dziękując za wsparcie służbom dyplomatycznym oraz wicepremierowi Radosławowi Sikorskiemu.
Podczas ogłaszania wyroku rodzina ofiar nie kryła emocji. Małgorzata Duda, mama jednej z ofiar, stwierdziła, że bliscy nigdy nie pogodzą się z tym wyrokiem, gdyż kara nie jest w stanie ukoić ich cierpienia.