Reakcja prezydenta na brutalne protesty i koszty życia
W niedzielnym wystąpieniu telewizyjnym prezydent Emmanuel Macron potępił akty wandalizmu, do których doszło w minioną sobotę w całym kraju. Przyznał, że widok zniszczonych ulic miast wzbudza powszechny gniew oraz wstyd, a stosowanie przemocy wobec państwa jest w jego ocenie nie do zaakceptowania.
Prezydent wyraził zrozumienie dla obywateli, którzy pokojowo demonstrowali przeciwko drożyźnie i rosnącym kosztom życia oraz cenom paliw wywołanym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Stanowczo odciął się jednak od osób dopuszczających się rabunków, wskazując, że skala zniszczeń, obejmująca ataki na budynki administracji w takich miejscach jak Limoges, Lyon, Marsylia czy Bordeaux, świadczy o chęci destabilizacji republiki.
ci, którzy splądrowali, będą musieli zapłacić za szkody, a ci, którzy próbowali obalić Republikę, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności
Bilans ofiar i działania organów ścigania
Według informacji przekazanych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, podczas sobotnich zajść zatrzymano blisko 2,4 tys. osób, a w starciach z agresywnymi grupami rannych zostało blisko tysiąc funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, czyli policjantów i żandarmów. Siedmiu funkcjonariuszy znajduje się obecnie w ciężkim stanie. W niedzielę po południu odnotowano kolejne próby plądrowania sklepów w centrum Paryża, gdzie zatrzymano następne 42 osoby.
W obliczu napiętej sytuacji w kraju liderzy polityczni zajęli różne stanowiska, przy czym Bruno Retailleau z partii Republikanów apelował o ogłoszenie stanu wyjątkowego. Z kolei przedstawiciele lewicy oraz skrajnej prawicy domagali się dymisji ministra spraw wewnętrznych Laurenta Nuneza. Macron zażądał od resortu MSW przeprowadzenia szczegółowej analizy działań wywiadowczych i wyjaśnienia, dlaczego nie udało się skuteczniej przewidzieć skali sobotnich zdarzeń.
Geneza protestów i zapowiedzi zmian
Fala niezadowolenia społecznego, która narastała od września, zaczęła się od postulatów uczniów dotyczących warunków nauczania, by z czasem rozszerzyć się na sprzeciw wobec nierówności społecznych oraz inflacji. Prezydent zapowiedział, że rząd podejmie działania w celu udzielenia wsparcia poszkodowanym przedsiębiorcom, szacującym straty na setki milionów euro, oraz wprowadzi nowe przepisy umożliwiające prefektom zakaz organizacji niektórych zgromadzeń w celu ochrony miast.
Macron przypomniał, że wybory prezydenckie we Francji odbędą się za pół roku, a ich pierwsza tura zaplanowana jest na kwiecień 2027 r. Podkreślił konieczność oddzielenia głosów młodych ludzi oraz pokojowych demonstrantów od działań grup ekstremistycznych, które oskarżył o próbę wywołania chaosu. W wypowiedziach prezydenta pojawiły się rozbieżne oceny co do orientacji politycznej radykalnych uczestników zamieszek, których niektórzy komentatorzy identyfikowali z kręgami skrajnej lewicy, podczas gdy inne źródła wskazywały na wpływy skrajnej prawicy.