Prace nad wprowadzeniem nowej daniny są na wczesnym etapie. Zgodnie z założeniami, 0,25-procentowa opłata od sprzedaży wyrobów alkoholowych i tytoniowych miałaby zasilić Fundusz Zdrowia Publicznego, który byłby niezależny od budżetu państwa oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia, że celem tych działań jest przeniesienie części kosztów społecznych i zdrowotnych wynikających z używania używek na podmioty, które czerpią z nich zyski.

Przedsiębiorcy z tych branż byliby zobowiązani do corocznego raportowania wartości sprzedaży, która stanowiłaby podstawę naliczania opłaty. Obecnie nie doprecyzowano, czy do obliczeń przyjęta zostanie wartość netto, czy brutto. Pomysł wywołuje wątpliwości w innych resortach. Wiceminister rozwoju i technologii Michał Baranowski w piśmie z 10 sierpnia do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zwrócił uwagę, że wyroby te są już objęte podatkiem akcyzowym.

Podkreślił, że nakładanie kolejnej opłaty oraz dodatkowych obowiązków sprawozdawczych może stanowić nadmierną ingerencję w swobodę działalności gospodarczej. Szacuje się, że przy 0,25-procentowej stawce nowy fundusz mógłby zyskać około 225 mln zł rocznie. Eksperci ostrzegają jednak, że zwiększanie fiskalizmu może prowadzić do rozrostu szarej strefy.

Dane wskazują, że w pierwszym kwartale 2026 roku nielegalny rynek tytoniowy wzrósł do 9,7 proc. całkowitej sprzedaży, podczas gdy pod koniec 2024 roku wskaźnik ten wynosił 6,7 proc. Jednocześnie legalna sprzedaż papierosów w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku spadła o 10 proc., po wcześniejszym spadku o 13 proc. w roku 2025.