Wiec w Arizonie i powrót do spornych zapowiedzi

Donald Trump podczas swojego środowego wystąpienia przed wyborcami w Bullhead City w stanie Arizona ponownie podjął temat relacji z Kanadą, argumentując konieczność zmiany statusu tego kraju. Prezydent oskarżył władze w Ottawie o nieuczciwe praktyki handlowe oraz nadmierne cła, oceniając, że USA nie powinny dłużej finansować wsparcia dla sąsiada.

Ostatecznie skończą jako 51. stan, bo tylko tak to może działać

Donald Trump

Prezydent Trump porównał przy tym przyszłość Kanady do Grenlandii, nawiązując do swoich wcześniejszych dążeń terytorialnych w Arktyce. Przekonywał zgromadzonych, że takie rozwiązanie byłoby korzystne dla amerykańskiej gospodarki i pozwoliłoby na uporządkowanie napiętych relacji handlowych.

Zarzuty o ingerencję w wybory w USA

Niezależnie od wystąpienia prezydenta, ambasador Stanów Zjednoczonych w Kanadzie, Pete Hoekstra, wyraził zaniepokojenie aktywnością kanadyjskich polityków. Dyplomata zasugerował, że podejmowane przez nich działania w kontekście sporu handlowego mają na celu wywieranie presji przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi do amerykańskiego Kongresu.

Wydaje się, że część z tego - z naszej perspektywy i sposobu, w jaki postrzegamy nasze wybory

Pete Hoekstra

Kanadyjska minister przemysł Mélanie Joly publicznie skomentowała kwestię ceł odwetowych uderzających w stany USA, odnosząc się do tych obciążeń handlowych, czemu zaprzeczyła w kontekście celowej ingerencji wyborczej. Rząd w Ottawie odrzucił jakiekolwiek oskarżenia o próbę wpływania na procesy polityczne w Stanach Zjednoczonych.

Reakcje polityków i lokalny sprzeciw

Wzrost napięć wywołał falę sprzeciwu ze strony kanadyjskich samorządów i polityków, w tym premiera Ontario Douga Forda oraz premiera Kolumbii Brytyjskiej Davida Eby'ego, którzy zaprotestowali m.in. przeciwko planom zmiany nazw geograficznych i postawili znaki graniczne z hasłem "Nigdy 51. stan".

Eksperci polityczni wskazują, że retoryka amerykańskiego prezydenta może wynikać z chęci odwrócenia uwagi od rosnącej inflacji oraz trudnej sytuacji kandydatów Partii Republikańskiej w zbliżających się wyborach uzupełniających. Mimo to część republikańskich kandydatów w stanach przygranicznych publicznie dystansuje się od handlowych sporów z Ottawą.