Zatrzymanie we Wrocławiu i działania służb

Informacja o możliwym zamachu wpłynęła drogą mailową do Służby Ochrony Państwa, która przekazała ją policji, po czym zwołano spotkanie w Centrum Antyterrorystycznym. Służby Ochrony Państwa otrzymały 11 października drogą elektroniczną wiadomość dotyczącą zagrożenia wymierzonego w Donalda Tuska oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza. Sprawę niezwłocznie przekazano policji, co doprowadziło do pilnych narad funkcjonariuszy SOP, ABW oraz policji w ramach Centrum Antyterrorystycznego. Działania zakończyły się tego samego dnia zatrzymaniem Krzysztofa N. w centrum Wrocławia.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, poinformował o postawieniu mężczyźnie dziewięciu zarzutów. Najpoważniejszy z nich dotyczy planowania siłowego obalenia konstytucyjnych organów państwa, w tym szefa rządu i Rady Ministrów, z wykorzystaniem zgromadzonych materiałów wybuchowych. Za ten czyn grozi kara od 2 do 15 lat pozbawienia wolności.

Pozostałe zarzuty wiążą się z publikowanymi w sieci nagraniami, w których miało dochodzić do propagowania siłowego przejęcia władzy oraz nawoływania do przestępstw na tle politycznym, narodowościowym i rasowym. Śledczy analizują obecnie informacje o rzekomej radykalnej grupie wspierającej te idee, jednak nie znaleziono dowodów wskazujących na powiązania podejrzanego z obcymi wywiadami.

Podczas przeszukania mieszkania 66-latka znaleziono przedmioty przypominające broń, sprzęt komputerowy oraz listę kontaktów. Sąd zastosował wobec Krzysztofa N. dwumiesięczny areszt tymczasowy, a podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił wyjaśnień. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa wydał decyzję o dwumiesięcznym areszcie tymczasowym. Zatrzymany nie przyznał się do stawianych zarzutów i odmówił składania zeznań.

Sąsiedzi w obliczu zatrzymania

Mieszkańcy osiedla, na którym przebywał Krzysztof N., nie kryją zdziwienia informacjami o jego aresztowaniu. Sąsiedzi opisywali Krzysztofa N. jako osobę spokojną, uprzejmą i pomocną, choć pojawiły się też pojedyncze głosy o jego wulgarnym zachowaniu. Część osób zwracała uwagę na jego dłuższą nieobecność i brak ruchu w mieszkaniu, co budziło niepokój sąsiadów rozważających kontakt ze służbami. Wielu mieszkańców wspominało go jako osobę spokojną, grzeczną i pomocną przy drobnych domowych usterkach.

Za oknem 66-latka dostrzeżono polską flagę, która była również widoczna za szybą jego pojazdu. Znajomi z osiedla podkreślali, że mężczyzna nie manifestował swoich poglądów, a najczęściej można było go napotkać podczas spacerów z małym, białym psem.

Nie wszyscy rozmówcy przedstawiali jednak wyłącznie pozytywny obraz zatrzymanego. Wśród relacji znalazły się głosy wskazujące na incydenty, podczas których Krzysztof N. wulgarnie odnosił się do innych mieszkańców bloku, co odsłania mniej oczywiste oblicze mężczyzny.