Zarzuty dla Przemysława Krala i reakcja polityków
Przemysław Kral, szef upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, usłyszał zarzut udziału w oszustwie o dużych rozmiarach. Według doniesień mediów biznesmen podjął współpracę z prokuraturą i liczy na nadzwyczajne złagodzenie kary, co wywołało szeroki oddźwięk na scenie politycznej.
Do spraw związanych z giełdą odniósł się Mateusz Morawiecki podczas programu Gość Wydarzeń w Polsat News. Były premier został zapytany, czy zeznania Krala jako małego świadka koronnego mogą pogrążyć polską prawicę. W odpowiedzi polityk stwierdził, że zeznania te pogrążą obecny rząd.
Ostrzeżenia przed Zondacrypto i pytania o służby
Były szef rządu zwracał uwagę, że już jesienią ubiegłego roku głośno mówił o nieprawidłowościach i defraudacjach wiążących się z działalnością giełdy. Postawił wówczas pytanie, dlaczego służby specjalne oraz obecny premier, mając wiedzę o tych problemach, pozwalały Polakom dalej inwestować środki.
Morawiecki przekonywał, że miał czyste sumienie i przestrzegał zarówno posłów opozycji, jak i koalicji rządzącej przed chronieniem szefa giełdy oraz przed zagrożeniami płynącymi z tej działalności. Były premier wskazał również na liderów Konfederacji, którzy jego zdaniem będą musieli się z tej sprawy wytłumaczyć, jednak podkreślił, że przede wszystkim tłumaczyć musi się Donald Tusk.
Warunki współpracy z prokuraturą i wątpliwości wokół środków
Mateusz Morawiecki postawił publicznie pytanie dotyczące warunków ewentualnej współpracy Krala z prokuraturą. Były premier dopytywał o gwarancje zachowania własności bezprawnie przywłaszczonych środków przez podejrzanego.
Według doniesień Przemysław Kral przebywał poza granicami Polski, a informacja o jego możliwej współpracy z prokuraturą wywołała panikę w obozie prawicy. Informacje o zarzutach i statusie biznesmena potwierdzały równolegle inne redakcje, wskazując na pełnomocników podejrzanego oraz wcześniejsze doniesienia o negocjacjach.
Tło finansowe i śledztwo w sprawie giełdy
Straty klientów powiązane z upadkiem Zondacrypto szacowane są na co najmniej 2,4 miliarda złotych, a do organów ścigania zgłosiło się ponad tysiąc poszkodowanych. Problemy z płynnością i wypłatami środków zaczęły wychodzić na jaw na początku kwietnia, czemu towarzyszyły doniesienia o spadku rezerw bitcoinów o 99 procent.
Postępowanie w sprawie giełdy wszczęto w kwietniu w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach pod kątem oszustwa i prania brudnych pieniędzy. Sprawa ta została następnie połączona ze śledztwem śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej dotyczącym zaginięcia założyciela giełdy Sylwestra Suszka w 2022 roku.
