Awans w Bychawskim Przedsiębiorstwie Komunalnym
Mateusz Lorek, niespełna 30-letni prawnik, od listopada 2024 roku kieruje jako prezes Bychawskim Przedsiębiorstwem Komunalnym. Gminna spółka odpowiada między innymi za wodociągi, kanalizację, wywóz nieczystości oraz usługi budowlane. Do przedsiębiorstwa trafił w czerwcu 2024 roku, tuż po wyborach samorządowych, gdy objął funkcję wiceprezesa w wieku 27 lat. Był wówczas niedługo po ukończeniu prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Po kilku miesiącach awansował na stanowisko prezesa.
Propozycję pracy złożyła mu burmistrz Bychawy Marta Krzyżak, która startowała z własnego komitetu, ale należy do PiS. Władze miasta przekonują, że przy wyborze prezesa nie decydowały powiązania rodzinne ani polityczne. Wiceburmistrz Łukasz Grabczyński w rozmowie z Radiem Zet podkreślał, że Lorek spełnił wymagania burmistrz i rady nadzorczej, a młody wiek nie powinien być decydujący.
Z oświadczenia majątkowego wynika, że zarobił ponad 163 tysiące złotych brutto, co daje średnio około 13,6 tysiąca złotych miesięcznie.
Tło polityczne i stowarzyszenie Rozwój Plus
Mateusz Lorek twierdzi, że od czasów studiów pracował w kancelariach prawnych, gdzie zajmował się obsługą spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Przekonuje również, że jeszcze przed wyborami współpracował z Martą Krzyżak przy projektach i doradzał jej w sprawach prawnych. Ojciec prezesa, Grzegorz Lorek, to poseł PiS, który początkowo dołączył do stowarzyszenia Rozwój Plus powołanego przez Mateusza Morawieckiego, lecz w lipcu opuścił je i powrócił do PiS.
Przedstawiciele stowarzyszenia Rozwój Plus przekazali Radiu Zet informacje o miejscu pracy syna posła, sugerując powiązania między decyzjami politycznymi a karierą młodego prawnika. Radio Zet dowiedziało się od przedstawicieli Rozwoju Plus, że Lorek miał dostać zapewnienie o dobrym miejscu na liście w przyszłorocznych wyborach oraz wejściu do władz PiS w okręgu. Politycy ugrupowania wskazali również na kwestie rodzinne związane z pracą syna.
Sam Mateusz Lorek odrzuca sugestie, że stanowisko zawdzięcza koneksjom, przekonując w rozmowie z Radiem Zet, że jego kariera jest efektem ciężkiej pracy, a nie znajomości czy nazwiska ojca. Stwierdził także, że nie wie nic o żadnych naciskach na ojca uzależniających jego pracę od decyzji o opuszczeniu PiS.
Kwestia przeszłości kryminalnej
Radio Zet opisało także wypadek drogowy z 2017 roku w Piotrkowie Trybunalskim, w którym w zderzeniu dwóch samochodów i autobusu ucierpiało dziesięć osób. W 2019 roku sąd skazał trzech kierowców, w tym Mateusza Lorka, na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, a wyrok utrzymał sąd drugiej instancji w 2020 roku. Wypadek wydarzył się, gdy niespełna 20-letni Mateusz Lorek kierował jednym z aut, a biegli wskazali, że jechał za szybko.
Urzędnicy wskazują, że przy zatrudnieniu Lorek przedłożył wymagane zaświadczenie o niekaralności. Było to możliwe po zmianie kwalifikacji czynu na nieumyślne doprowadzenie do wypadku. Sam zainteresowany podkreśla, że sprawa sprzed lat nie ma żadnego związku z jego obecną pracą w spółce komunalnej.
