Doniesienia o naciskach Pentagonu na kraje bałtyckie

Agencja Reuters podała, że przedstawiciele Pentagonu prosili państwa bałtyckie o złagodzenie tonu wypowiedzi o Rosji. W gronie amerykańskich urzędników zaangażowanych w te działania miał znajdować się wiceszef resortu obrony Elbridge Colby. Według doniesień Amerykanie przekonywali, że część oświadczeń europejskich polityków jest nadmiernie wojownicza i nie służy bezpieczeństwu na kontynencie.

Jedno ze źródeł wskazało, że Colby przywołał jako przykład sugestie, iż Rosja jest całkowicie osaczona. Choć nie wskazano autora tych słów, w podobny sposób o Władimirze Putinie wypowiadał się we wrześniu premier Estonii Kristen Michal. Pozostaje niejasne, czy analogiczny komunikat skierowano do innych państw Sojuszu poza regionem bałtyckim. Informatorzy agencji zaznaczyli przy tym, że stanowisko amerykańskiego ministerstwa obrony nie zostało przedstawione w konfrontacyjny sposób.

Reaguje litewski minister obrony

Do medialnych doniesień odniósł się szef litewskiego resortu obrony Robertas Kaunas. Podkreślił on, że nie posiada informacji o takiej prośbie USA z oficjalnych źródeł. Litwa zadeklarowała, że nie zamierza prowokować Rosji, lecz jedynie przedstawiać fakty.

Jeśli wleciał rosyjski dron, to mówimy, że był to rosyjski dron. Jeśli wleciał ukraiński dron, to mówimy, że był ukraiński, w związku z wojną wywołaną przez Rosję

Robertas Kaunas

Debata w NATO i tło działań Moskwy

Sprawa ukazuje szerszą debatę toczącą się wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego na temat tego, jak publicznie reagować na zagrożenia ze strony Rosji. Część zachodnich urzędników uważa, że mocne podkreślanie niebezpieczeństwa ze strony Moskwy przynosi odwrotny skutek, ponieważ Kreml dąży do wywołania strachu i osłabienia wsparcia dla Ukrainy. Z kolei przeciwnicy tego podejścia przekonują, że rządy w Europie muszą bez ogródek pokazywać obywatelom skalę zagrożeń i przypominać, iż odstraszanie Kremla wymaga realnych nakładów.

Zachodnie służby wywiadowcze wskazują, że Rosja nasiliła kampanię aktów sabotażu wymierzonych w państwa europejskie, choć Moskwa oficjalnie odrzuca te oskarżenia. Doniesienia o amerykańskim apelu są tym bardziej zaskakujące, że wywiady państw bałtyckich w ostatnich miesiącach nie traktowały jako bardzo prawdopodobnego scenariusza, w którym Rosja testuje sojusznicze gwarancje wzajemnej obrony, choć inne służby Sojuszu ostrzegają przed wzrostem wrogich operacji w najbliższym czasie.