Karol Nawrocki skierował list gratulacyjny do Wołodymyra Zełenskiego z okazji 35. rocznicy ukraińskiej niepodległości, którą Kijów świętował 24 sierpnia. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz potwierdził pojawienie się dokumentu w wypowiedzi na antenie RMF FM. Prezydencki minister przekazał, że w liście tym głowa państwa de facto życzyła Ukrainie zwycięstwa w wojnie z Rosją. Wskazywał również, że istnieje szereg napięć, które strona polska chciałaby stopniowo pomniejszać.
Podkreślił, że Polsce zależy na dobrosąsiedzkich relacjach, które muszą jednak opierać się na podstawowych fundamentach, takich jak prawda historyczna. Marcin Przydacz odniósł się także do kwestii ewentualnej wizyty w Kijowie, wskazując, że w najbliższych miesiącach prezydent nie planuje wyjazdu na Ukrainę. Dialog polsko-ukraiński jest stale prowadzony, jednak do grudnia prezydent będzie koncentrował się na sprawach związanych ze szczytem G20.
Wcześniej odbyło się szereg spotkań z prezydentem Zełenskim, w tym w grudniu w Warszawie oraz rozmowy na poziomie ministrów przy okazji szczytu NATO w Ankarze. Szef Biura Polityki Międzynarodowej był pytany również o ustawę o ukraińskim panteonie narodowym, którą Wołodymyr Zełenski podpisał w niedzielę.
Przepisy te tworzą podstawy prawne do upamiętniania osób zasłużonych dla Ukrainy, w tym przywódców historycznych struktur, dowódców wojskowych, działaczy niepodległościowych oraz osób związanych z Ukraińską Powstańczą Armią. Szczególne emocje w Polsce wywołała wypowiedź jednego z autorów ustawy, który przyznał, że w przyszłości w Panteonie mógłby zostać uhonorowany Stepan Bandera. Kwestia ta ma duże znaczenie ze względu na odpowiedzialność OUN-B i UPA za ludobójstwo na Wołyniu.
Zdaniem Marcina Przydacza nowa ustawa nie przyczyni się do poprawy stosunków z Polską ani z innymi państwami Europy Zachodniej. Polityk stwierdził, że na miejscu Ukraińców nie obrażałby pamięci historycznej ofiar i nie gloryfikowałby zbrodniarzy, dodając, że takie działania pociągną za sobą negatywne efekty. Skrytykował również brak stanowczości polskiego rządu w tej sprawie.
Warto przypomnieć, że w połowie lipca prezydent Ukrainy zadeklarował otwarcie archiwów ukraińskich tajnych służb dotyczących tragicznych wydarzeń na Wołyniu oraz zapowiedział zwiększenie liczby zezwoleń na poszukiwania i ekshumacje ofiar. Według polskich historyków w latach 1943-1945 ukraińscy nacjonaliści zamordowali na Wołyniu ok. 100 tys. Polaków, a Instytut Pamięci Narodowej prowadzi tam prace poszukiwawcze.
