Przebieg meczu i decydujący gol Lewandowskiego

Piłkarze Chicago Fire w 20. kolejce ligi MLS pokonali na wyjeździe Orlando City 2:1. Szalę zwycięstwa na stronę Strażaków w 68. minucie przechylił Robert Lewandowski, który pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu na nim przez Robina Janssona. Golkiper gospodarzy Maxime Crépeau został zmylony, rzucając się w lewą stronę, podczas gdy polski napastnik skierował piłkę w prawy róg bramki. Był to trzeci gol Lewandowskiego w obecnym sezonie Major League Soccer i czwarty we wszystkich rozgrywkach.

Wynik spotkania otworzyli goście już w 4. minucie za sprawą Puso Dithejane. Chicago Fire utrzymywało prowadzenie do 52. minuty, kiedy to do remisu doprowadził David Brekalo po asyście słynnego francuskiego napastnika Antoine'a Griezmanna. Zwycięstwo w tym starciu przedłużyło świetną serię zespołu z Chicago, który wygrał szósty mecz z rzędu we wszystkich rozgrywkach, co w ujęciu ligowym nie zdarzyło mu się od 2000 roku.

W tabeli Konferencji Wschodniej MLS drużyna zajmuje trzecie miejsce z dorobkiem 35 punktów po 19 rozegranych spotkaniach.

Przerwa z powodu burzy i polskie akcenty w składzie

Spotkanie na Florydzie miało nietypowy przebieg z powodu kaprysów pogody. Tuż przed końcem pierwszej połowy sędzia musiał przerwać zawody, ponieważ w promieniu 8 mil od stadionu wystąpiły wyładowania atmosferyczne. Na wznowienie gry czekano niemal dwie godziny, a po powrocie na murawę dokończono pierwszą część spotkania, po której nastąpiła zaledwie trzyminutowa przerwa przed drugą połową.

W wyjściowym składzie Chicago Fire znalazł się David Poręba, 23-letni obrońca o polskich korzeniach urodzony w Chicago, dla którego był to debiut w seniorskiej drużynie w lidze MLS. Poręba już w 4. minucie zapisał się w statystykach jako asystent przy pierwszej bramce meczu, podając do Puso Dithejane. Obrońca przebywał na boisku do 61. minuty spotkania.

Letni transfer Roberta Lewandowskiego do MLS wywołał olbrzymie zainteresowanie wśród miejscowej Polonii, ponieważ w Chicago i okolicach mieszka do półtora miliona osób polskiego pochodzenia. Pierwszy występ polskiego napastnika na domowym stadionie obejrzało 33 tysiące widzów przy wcześniejszej średniej frekwencji wynoszącej niespełna 22 tysiące.

Działacze Chicago Fire krytycznie ocenieni zostali za sposób zaprezentowania gwiazdy, co przeprowadzono w skromnych warunkach w porównaniu do spektakularnego powitania Antoine'a Griezmanna przez Orlando City na Times Square w Nowym Jorku. W klubowym sklepiku zabrakło również wystarczającej liczby koszulek z nazwiskiem nowego napastnika na plecach.