Przełom po ośmiu latach spadków na porodówkach

Liczba urodzeń w Polsce przestała spadać, co potwierdzają najnowsze szacunki Głównego Urzędu Statystycznego. W czerwcu 2026 r. na świat przyszło 20 tysięcy dzieci, a dane z ostatnich miesięcy wskazują na wyhamowanie wieloletniego trendu spadkowego. Przełomową zmianę najlepiej pokazuje dwunastomiesięczna suma urodzeń. W styczniu 2026 r. wynosiła ona 237,3 tys., natomiast w czerwcu ukształtowała się na poziomie 237,2 tys., co przy uwzględnieniu naturalnych wahań oznacza pełną stabilizację przez pół roku.

W październiku 2017 r. roczna suma urodzeń wynosiła jeszcze 403,7 tys., podczas gdy przez kolejne osiem lat kraj mierzył się z drastycznym tąpnięciem, początkowo spadając o 3-5 proc. rocznie, po pandemii o 7-8 proc., a po wybuchu wojny na Ukrainie o ponad 10 proc. w skali roku. Stabilizacja nie jest przy tym efektem zaledwie jednego miesiąca.

W marcu 2026 r. odnotowano wzrost liczby urodzeń o 6,4 proc. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej, a spadki w pozostałych miesiącach były o wiele mniejsze niż w minionych latach.

Demograficzny paradoks i mniejsza liczba kobiet w wieku rozrodczym

Zatrzymanie spadków nastąpiło w specyficznych warunkach strukturalnych, ponieważ potencjalnych matek w Polsce stale ubywa. Prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego, zwraca uwagę, że w pierwszym półroczu 2026 r. urodziło się około 115 tys. dzieci, czyli o tysiąc mniej niż rok wcześniej, co przy kurczącej się liczbie kobiet w wieku rozrodczym stanowi pozytywny symptom.

Liczba kobiet w wieku od 15 do 49 lat kurczy się co roku o 2-3 proc., a za większość urodzeń odpowiada węższa grupa wiekowa od 25 do 37 lat. Te roczniki pochodzą z okresu, w którym liczba urodzeń gwałtownie malała, spadając z ponad 724 tys. w 1983 r. do zaledwie 351 tys. w 2003 r. Wreszcie przełamaliśmy coś, co mimo spodziewanego długofalowego spadku liczby urodzeń było czymś nieoczywistym, mianowicie tempo tego spadku, które zostało wyhamowane – mówi prof. Piotr Szukalski.

Czynniki wpływające na zmianę trendu i przyszłe prognozy

Eksperci wskazują, że zahamowanie spadków zbiegło się w czasie z kilkoma zjawiskami gospodarczymi i społecznymi. Wśród nich wymieniane jest wyhamowanie inflacji, stabilizacja sytuacji po pandemii i konflikcie za wschodnią granicą oraz uspokojenie cen na rynku nieruchomości, a także pierwsze urodzenia w ramach rządowego programu wsparcia in vitro. Według prof. Piotra Szukalskiego kluczowym elementem jest jednak zmiana postaw i gotowości do posiadania potomstwa.

W ostatnich latach pojawiła się bardzo duża tendencja do odraczania decyzji prokreacyjnych na później, podczas gdy teraz wyraźnie słabnie odraczanie decyzji o posiadaniu dzieci. Utrzymanie obecnej liczby urodzeń przy malejącej liczbie kobiet w wieku rozrodczym może przełożyć się na wzrost współczynnika dzietności z poziomu 1,07 odnotowanego na koniec 2025 r. do około 1,11–1,12.

Mimo to eksperci podkreślają, że wartość ta wciąż pozostaje skrajnie niska, a w perspektywie kilkunastu lat kraj z całą pewnością odczuje negatywne skutki ekonomiczne kurczących się roczników na rynku pracy i wśród płatników składek.