Przyczyny wyborczej porażki Republikanów
Wybory połówkowe do Kongresu zakończyły się znaczącymi stratami dla Partii Republikańskiej. Demokraci zdołali odzyskać kontrolę zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie, zdobywając mandaty w okręgach i stanach, które przez dziesięciolecia wybierały kandydatów republikańskich.
Wiceprezydent J.D. Vance w swoim wpisie internetowym wskazał, że tocząca się wojna z Iranem była istotnym powodem wyborczych niepowodzeń. Jak zauważa „Wall Street Journal”, choć Vance po rozpoczęciu operacji wielokrotnie publicznie bronił działań zbrojnych, jego obecne stanowisko jest odejściem od narracji Donalda Trumpa i pokazuje rzadki moment politycznego dystansu.
Prezydent Trump odniósł się do tej oceny, przyznając, że konflikt z Iranem faktycznie przyczynił się do porażki partii, jednak podkreślił, że w jego przekonaniu decyzja o rozpoczęciu wojny była tego warta.
Kulisy polityki Białego Domu
Z ustaleń „Wall Street Journal” wynika, że administracja prezydenta była świadoma ryzyka politycznego związanego z konfliktem. Już we wrześniu wysocy rangą urzędnicy, w tym J.D. Vance oraz sekretarz stanu Marco Rubio, odbyli naradę dotyczącą wpływu wojny na nastroje wyborców.
Urzędnicy doszli do wniosku, że nagłaśnianie działań zbrojnych zaszkodzi notowaniom Republikanów w zagrożonych stanach. Donald Trump zaakceptował strategię polegającą na wyciszeniu informacji o operacjach wojskowych.
W kolejnych tygodniach amerykańskie wojsko prowadziło w Iranie ograniczone ataki wojskowe na wyrzutnie rakiet i sprzęt wojskowy, unikając ofiar śmiertelnych i szerokiego nagłaśniania działań. Strategia ta miała na celu zminimalizowanie rozgłosu wokół działań wojennych w trakcie kampanii wyborczej.
Spory w otoczeniu prezydenta
Wewnętrzne dyskusje w Białym Domu dotyczyły także przyszłości ministra obrony Pete’a Hegsetha. Według źródeł, część doradców obwinia go o przekonanie prezydenta, że konflikt z Iranem będzie krótkotrwałą operacją.
Podczas gdy Hegseth opowiadał się za kontynuacją walk, inni politycy, w tym Vance i Rubio, naciskali na dążenie do negocjacji pokojowych. Choć Trump publicznie stwierdził, że nie planuje dymisji Hegsetha, miał konsultować tę kwestię ze swoimi współpracownikami.