Prezydenckie weto i spór o państwowy eDziennik

Prezydent Karol Nawrocki poinformował w piątek o zawetowaniu nowelizacji ustaw Prawo oświatowe oraz o systemie informacji oświatowej. Ustawa miała umożliwić przeprowadzenie w roku szkolnym 2026/2027 pilotażu bezpłatnego, państwowego eDziennika, zintegrowanego z Systemem Informacji Oświatowej. Docelowo od roku szkolnego 2027/2028 system miał stanowić publiczną alternatywę dla rozwiązań komercyjnych. Zgodnie z projektem przygotowanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Cyfryzacji, z narzędzia korzystaliby uczniowie, rodzice i nauczyciele za pośrednictwem aplikacji mObywatel i mObywatel Junior.

Podczas sobotniej konferencji prasowej w Juracie Karol Nawrocki zadeklarował, że nie sprzeciwia się samej cyfryzacji szkolnej dokumentacji. Podkreślił jednak, że zawetowany projekt był przygotowany nieprawidłowo. Podstawowe zastrzeżenia dotyczyły kwestii ochrony wrażliwych danych uczniów, takich jak numery PESEL, oceny, frekwencja, zdjęcia oraz informacje o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Prezydent wskazał na brak wystarczających gwarancji bezpieczeństwa, w tym szczegółowych standardów szyfrowania czy obowiązkowych audytów.

Drugim istotnym argumentem były koszty przedsięwzięcia. Szacowany koszt budowy i funkcjonowania państwowego eDziennika wynosił ponad 200 milionów złotych z budżetu państwa. Głowa państwa zwróciła uwagę na zbyt szybki harmonogram prac, krytykowany także przez nauczycieli obawiających się braku czasu na odpowiednie szkolenia. Prezydent zaznaczył, że gotów jest podpisać ustawę, jeśli rząd przygotuje lepsze rozwiązania w drodze konsultacji z ekspertami i związkami zawodowymi.

Ostra krytyka ze strony rządowej koalicji

Decyzja o weto spotkała się z natychmiastową i ostrą reakcją przedstawicieli rządu oraz partii koalicyjnych. Krzysztof Gawkowski i Barbara Nowacka skrytykowali weto prezydenta, określając je jako szkodliwe dla cyfryzacji szkoły i bezpieczeństwa danych. Minister edukacji Barbara Nowacka nazwała decyzję prezydenta lobbystycznym wetem, a minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ocenił, że posunięcie to uderza w cyfryzację polskiej szkoły i pozostawia dane uczniów w rękach prywatnych, zagranicznych dostawców.

Prezydent woli oddać dane dzieci zagranicznym firmom. I jeszcze mówi, że prywatne firmy lepiej ochronią dane dzieci niż państwo, pewnie tak, jak prywatna firma ochroniła dane medyczne Polaków, a teraz to służby państwa muszą po tym sprzątać

Krzysztof Gawkowski

Wiceszefowa MEN Katarzyna Lubnauer oraz inni politycy koalicji wskazali, że weto oznacza dla rodziców dalszą konieczność ponoszenia opłat za pełen dostęp do komercyjnych aplikacji edukacyjnych. Głosy krytyczne popłynęły również ze strony lidera Partii Razem Adriana Zandberga oraz szefa KPRM Jana Grabca, którzy zarzucali kancelarii prezydenta uleganie interesom prywatnych biznesów czerpiących zyski z obecnych licencji.

Inne głosy i poparcie dla decyzji prezydenta

Odmienne stanowisko zaprezentował poseł niezrzeszony Marcin Józefaciuk, który poinformował, że sam wnioskował o zawetowanie ustawy. W jego ocenie testowanie niedokończonego systemu na rzeczywistych danych uczniów było niebezpieczne, a proces wymagał najpierw dokładnych testów technicznych na danych syntetycznych oraz szerokich konsultacji ze środowiskiem szkolnym.

Część komentatorów zwracała również uwagę na szerszy kontekst polityczny oraz spory wokół standardów obsługi informatycznej oświaty. Wśród opinii publicznej pojawiły się zarówno głosy popierające konieczność stworzenia publicznej, darmowej alternatywy dla dominujących na rynku firm komercyjnych, jak i opinie krytykujące rząd za niewłaściwe priorytety w reformowaniu oświaty.