Sąd federalny odrzuca pozew prezydenta ze skutkiem ostatecznym

Sędzia okręgowy USA Darrin Gayles podjął decyzję o ostatecznym odrzuceniu wielomiliardowego pozwu o zniesławienie na kwotę 10 miliardów dolarów, jaki prezydent Donald Trump skierował przeciwko „The Wall Street Journal”, magnatowi medialnemu Rupertowi Murdochowi oraz dziennikarzom i wydawcom gazety. Jest to już druga próba prawna podjęta przez prezydenta, która zakończyła się niepowodzeniem. Ze względu na brak spełnienia wymogów prawnych sędzia orzekł oddalenie pozwu ze skutkiem ostatecznym, co definitywnie zamyka prezydentowi możliwość ponownego procedowania tej samej sprawy przed sądem.

Podstawą prawną rozstrzygnięcia stał się rygorystyczny standard „faktycznej złośliwości”, wywodzący się z przełomowego wyroku w sprawie „The New York Times przeciwko Sullivan”. Sędzia Gayles wyjaśnił w uzasadnieniu, że zarzuty prezydenta miały charakter konkluzywny, niejasny, bywały niespójne z treścią artykułu i często nie odnosiły się do kluczowej kwestii, czyli wiedzy pozwanych o rzekomej fałszywości publikacji. Sędzia uznał, że powód nie spełnił standardu prawnego wykazania „rzeczywistej złośliwości” ze strony gazety, a w gronie pozwanych oprócz samego dziennika znaleźli się Rupert Murdoch oraz autorzy tekstu.

Kontrowersyjna kartka urodzinowa z 2003 roku

Sprawa ma swój początek w lipcu 2025 roku, kiedy „The Wall Street Journal” opublikował materiał dotyczący kartki urodzinowej i listu przypisywanego Donaldowi Trumpowi, skierowanego do skazanego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina w 2003 roku. Wartość pozwu złożonego przez prezydenta wynosiła 10 miliardów dolarów. Wśród zgromadzonych tam materiałów znalazła się kartka z życzeniami, zawierająca odręczny rysunek przedstawiający kontur nagiej kobiety oraz podpis, który według gazety należał do Trumpa. Na notatce widniał również maszynopis z życzeniami o treści „niech każdy dzień będzie kolejnym wspaniałym sekretem” oraz sformułowaniem o wspólnych cechach obu mężczyzn.

Prezydent wielokrotnie i kategorycznie zaprzeczał, jakoby napisał ten list, stworzył grafikę lub złożył na nim swój podpis, nazywając publikację fałszywką i FAKE NEWS-em. Mimo zaprzeczeń ze strony Białego Domu, kopia spornej kartki została później upubliczniona za pośrednictwem Komisji ds. Nadzoru Izby Reprezentantów po tym, jak przekazali ją zarządcy masy spadkowej zmarłego finansisty. Prawnicy gazety argumentowali przed sądem, że samo wysłanie frywolnego listu do znajomego nie ma charakteru zniesławiającego, a materiał opierał się na rzetelnym śledztwie.

Standardy dziennikarskie a polemika z zaprzeczeniami

W uzasadnieniu decyzji sędzia Gayles odniósł się do argumentacji zespołu prawnego prezydenta, który twierdził, że gazeta wykazała się lekkomyślnością, ignorując oficjalne zaprzeczenia ze strony Trumpa. Sędzia wskazał, że przyjęcie takiej interpretacji prawa całkowicie uniemożliwiałoby dziennikarzom publikowanie krytycznych lub sprzecznych materiałów za każdym razem, gdy osoba publiczna zaprzecza oskarżeniom. Podkreślił również, że artykuł wprost informował czytelników o stanowisku Trumpa i jego zaprzeczeniach.

Rzecznik zespołu prawnego prezydenta zapowiedział, że Donald Trump planuje złożyć odwołanie od sobotniego orzeczenia sądu federalnego w Miami.

Szerszy kontekst relacji z Epsteinem

Publikacja reportażu zbiegła się w czasie z intensywną debatą publiczną na temat relacji łączących w przeszłości wpływowe postacie ze świata polityki i biznesu ze zmarłym w aresztach Epsteinem. Nazwisko prezydenta pojawiało się wielokrotnie w odtajnionych dokumentach ze śledztw, choć Trump nigdy nie został oskarżony o popełnienie przestępstwa w tej sprawie. Utrzymuje on, że zerwał wszelkie kontakty z finansistą na wiele lat przed tym, jak wobec Epsteina wszczęto dochodzenia w sprawie handlu ludźmi w celach seksualnych.

W toku pozostają inne postępowania o zniesławienie wytoczone przez Donalda Trumpa przeciwko innym mediom, w tym stacji BBC oraz dziennikowi „The New York Times”.