Stanowcze veto prezesa PiS wobec wspólnych list

Jarosław Kaczyński podczas swojego wystąpienia na zjeździe Klubów Gazety Polskiej w Sulejowie odniósł się do podziałów na prawicy i powstania nowego środowiska politycznego Rozwój Plus. Ocenił, że wszyscy uczestniczący w rozłamie szkodzą nie tylko partii, lecz całej Polsce, a dezintegracja może doprowadzić obóz patriotyczny do przegranej w wyborach.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości skrytykował kalkulacje polityczne byłych członków jego ugrupowania, którzy według niego liczą na to, że pomimo skromnych wyników uzyskają mandat dzięki wspólnej liście z PiS. W ostrych słowach wykluczył taki scenariusz dla liderów tego ruchu. „Dla pewnych ludzi, którzy odegrali tam bardzo dużą rolę w rozbiciu partii, przecież my wiemy kto, to w ogóle nie ma mowy” – oświadczył Jarosław Kaczyński.

Zarzuty o zdradę i kwestia lojalności partyjnej

Zdaniem szefa PiS osoby odpowiedzialne za rozbicie ugrupowania w trudnej dla kraju sytuacji powinny całkowicie wypaść z polityki obozu patriotycznego. Polityk argumentował, że układanie list wyborczych wymagałoby tłumaczenia lojalnym i ciężko pracującym działaczom, dlaczego mieliby ustępować miejsc osobom, które opuściły ugrupowanie.

„W jaki sposób kogoś, kto jest lojalny, ciężko pracuje, możemy ustawić na listach wyborczych niżej niż kogoś, kto w pewnym momencie przeszedł na inną stronę?” – pytał retorycznie Jarosław Kaczyński. Działania dawnych kolegów z partii określił wprost jako zdradę, nazywając ją najnormalniejszą na świecie zdradą.

Prezes PiS zastrzegł przy tym, że nie mówi o bezpośrednim przejściu tych polityków do obozu Donalda Tuska, zauważył jednak, że obóz Tuska zaczął już dzielić prawicę i twierdzić, że ugrupowanie Rozwój Plus jest propaństwowe, podczas gdy PiS ma być antypaństwowe.

Tło kryzysu i powstanie klubu Rozwój Plus

Powstanie formacji Rozwój Plus jest efektem głębokiego kryzysu wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, który eskalował pod koniec lipca. Wówczas upłynął termin ultimatum postawionego przez Jarosława Kaczyńskiego, który nakazał parlamentarzystom rezygnację z przynależności do zewnętrznych stowarzyszeń pod groźbą usunięcia z partii.

Grupa ponad 40 parlamentarzystów skupionych wokół Mateusza Morawieckiego, w tym Marcin Horała oraz Krzysztof Lipiec, nie złożyła wymaganych deklaracji. Działacze ci argumentowali, że nie zrezygnowali z członkostwa w PiS, a realizują jedynie nową inicjatywę społeczną.

Ostatecznie, po skierowaniu spraw do rzecznika dyscypliny partyjnej, posłowie ci uznali, że nie są już członkami Prawa i Sprawiedliwości i pod koniec lipca zarejestrowali własny klub parlamentarny.