Zatrzymanie przedstawiciela prezydenta w KRS
Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Grzegorza Ksepko, byłego wiceprezesa Energa SA, który obecnie pełni funkcję przedstawiciela prezydenta w Krajowej Radzie Sądownictwa. Łącznie w ramach tej samej akcji, prowadzonej na polecenie Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, zatrzymano 25 osób. Wśród zatrzymanych znaleźli się byli i obecni menedżerowie oraz członkowie zarządów podmiotów zaangażowanych w projekt elektrowni.
Akcja służb objęła łącznie 30 miejsc na terenie 11 województw, gdzie przeprowadzono przeszukania i zabezpieczono materiały dowodowe. Śledztwo dotyczy okresu 2018-2019 i niegospodarności w spółkach Enea, Energa oraz Elektrownia Ostrołęka. Szacowane straty związane z projektem Ostrołęka C wynoszą blisko 1,3 mld zł.
Relacja z przebiegu czynności
O porannej interwencji w domu prawnika poinformowała na antenie Telewizji Republika jego żona, Monika Ksepko. Przekazała ona, że funkcjonariusze CBA pojawili się w ich miejscu zamieszkania o godzinie 6 rano, a około godziny 9 rano jej mąż opuścił mieszkanie w asyście agentów.
Monika Ksepko podkreśliła, że czynności przebiegały spokojnie, a funkcjonariusze zachowywali się kulturalnie, mimo że cała sytuacja była dla rodziny stresująca. Zaznaczyła również, że zatrzymanie ma charakter wstępny i potrwa 48 godzin, a jego celem jest przesłuchanie zatrzymanego w prokuraturze w Białymstoku.
Tło polityczne i gospodarcze inwestycji
Żona Grzegorza Ksepki oceniła, że termin przeprowadzenia akcji CBA nie jest przypadkowy. W swojej wypowiedzi nazwała zatrzymanie odwetem i represją wobec prezydenta Polski.
Sprawa dotyczy kontrowersyjnej inwestycji w blok C Elektrowni Ostrołęka, który po rozpoczęciu budowy został wstrzymany, a następnie rozebrany w związku z nierentownością projektu. Postępowanie koncentruje się na zarzutach niegospodarności oraz na błędnych prognozach dotyczących zakończenia budowy, która pierwotnie miała zostać sfinalizowana w 2023 roku.
Według nieoficjalnych ustaleń portalu Onet, przeszukania w ramach tej samej sprawy miały objąć również mieszkania byłych polityków Prawa i Sprawiedliwości, Krzysztofa Tchórzewskiego oraz Arkadiusza Czartoryskiego.
