Wyrok Sądu Apelacyjnego

Sąd Apelacyjny w Lublinie wydał prawomocny wyrok w sprawie Pawła K., byłego żołnierza Sił Zbrojnych RP, zaostrzając wymierzoną mu wcześniej karę. Mężczyzna został skazany na 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za zgłoszenie gotowości do współpracy z rosyjskimi służbami specjalnymi oraz nielegalne posiadanie broni i amunicji.

Wcześniej, w styczniu 2026 roku, Sąd Okręgowy w Zamościu orzekł w tej sprawie karę 3,5 roku więzienia. Prokuratura, uznając ten wymiar za rażąco łagodny, złożyła apelację, domagając się 7,5 roku pozbawienia wolności.

Uzasadnienie decyzji sądu

Sędzia Artur Achrymowicz w uzasadnieniu wyroku wskazał, że sąd pierwszej instancji nie docenił wymogów społecznego oddziaływania kary. Podkreślił, że w obecnej sytuacji geopolitycznej działania oskarżonego nie mogą być traktowane pobłażliwie.

Składanie oferty pracy na rzecz obcego wywiadu w realiach tej sprawy na rzecz wywiadu rosyjskiego, na rzecz wywiadu państwa, które jest w stanie wojny z państwem bezpośrednio sąsiadującym z Polską, państwa, które wykonuje dość daleko idące nieprzyjazne gesty wobec Rzeczypospolitej – nie może być traktowane w sposób pobłażliwy

Artur Achrymowicz

Zarzuty i linia obrony

Według ustaleń Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, działającej pod nadzorem Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, Paweł K. od grudnia 2022 roku do marca 2024 roku nawiązywał przez internet kontakty z oficerami rosyjskiej armii. Mężczyzna miał deklarować chęć wstąpienia do rosyjskiego wywiadu wojskowego oraz Grupy Wagnera, a także ubiegać się o rosyjskie obywatelstwo.

Jednym z kluczowych zadań oskarżonego było zbieranie informacji o zabezpieczeniach lotniska Rzeszów-Jasionka. Śledczy ustalili, że dane te mogły zostać wykorzystane przez Rosjan do przygotowania zamachu na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. W sprawę zaangażowana była strona ukraińska, której Biuro Prokuratora Generalnego przekazało zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Paweł K., zatrzymany w kwietniu 2024 roku w województwie lubelskim, nie przyznał się do stawianych zarzutów. Podczas procesu twierdził, że jego korespondencja z Rosjanami była elementem prowokacji oraz gry operacyjnej, mającej na celu schwytanie zbrodniarzy wojennych przy wykorzystaniu socjotechnik i tzw. białego wywiadu.