Wystrzelenie rakiet i reakcja sąsiadów
Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Korei Południowej poinformowało o wykryciu około 10 pocisków balistycznych krótkiego zasięgu, które wystrzelono w czwartek ok. godz. 12.30 czasu lokalnego z rejonu Wonsan na wschodnim wybrzeżu Korei Północnej. Pociski te skierowano w stronę Morza Japońskiego. Według doniesień agencji Reuters rakiety pokonały dystans około 250 km, a południowokoreańskie wojsko podniosło poziom obserwacji i gotowości na wypadek kolejnych prób.
Wobec zaistniałej sytuacji administracja prezydencka w Seulu zdecydowała o zwołaniu pilnych obrad, wzywając jednocześnie północnokoreańskie władze do zaprzestania prowokacyjnych manewrów.
Niezależnie od działań Seulu japońskie ministerstwo obrony oraz straż przybrzeżna potwierdziły odpalenie rakiet, zaznaczając, że obiekty spadły do wody poza wyłączną strefą ekonomiczną Japonii. Mimo że straż przybrzeżna wydała ostrzeżenia dla jednostek pływających, nie odnotowano żadnych szkód materialnych. Władze w Tokio bezzwłocznie powołały jednak sztab w centrum kryzysowym przy kancelarii premiera, aby stale monitorować rozwój sytuacji.
Kontekst militarny i polityczny
Czwartkowy test stanowi już 17. taką próbę rakietową przeprowadzoną przez reżim Kim Dzong Una w 2026 roku. Poprzednie ćwiczenia miały miejsce 12 października, kiedy to Pjongjang odpalił salwę pocisków określaną jako taktyczne pociski balistyczne, przy czym co najmniej jeden z nich pokonał dystans ponad 900 km.
Jak zwraca uwagę agencja Yonhap, najnowsza próba zbrojeniowa zbiegła się w czasie z brakiem reakcji Pjongjangu na oficjalną propozycję Seulu z 23 października. Władze południowokoreańskie zaproponowały wówczas podjęcie rozmów w celu weryfikacji wojskowej linii demarkacyjnej oraz przywrócenia bezpośredniej łączności między siłami zbrojnymi obu państw.
Narastające napięcie graniczne
Sytuacja na Półwyspie Koreańskim pozostaje niezwykle napięta od 21 września, kiedy to w Strefie Zdemilitaryzowanej wybuchła mina lądowa, raniąc trzech południowokoreańskich żołnierzy, o co Seul obwinił Pjongjang. Przeprowadzone przez Seul oraz ONZ dochodzenie wskazało, iż miny zostały umieszczone przez stronę północną ponad rok temu, czego Pjongjang nie przyznaje, oskarżając Seul o sfabrykowanie zajścia.
Korea Północna odrzuciła zarzuty, wysyłając list do Rady Bezpieczeństwa ONZ, w którym stały przedstawiciel Kim Song określił południowokoreańskie oskarżenia jako farsę mającą na celu uniknięcie odpowiedzialności za eskalację napięć. W dniu 19 października Kim Jo Dzong zapowiedziała rozmieszczenie w Strefie Zdemilitaryzowanej dodatkowych środków uderzeniowych oraz wznowienie emisji propagandy z głośników przygranicznych, dodatkowo odrzucając oferowaną przez Południe pomoc medyczną oraz dialog.
Wojsko w Seulu potwierdziło, że w ostatnich dniach Korea Północna faktycznie rozmieściła na zachodnim odcinku Strefy Zdemilitaryzowanej starszego typu uzbrojenie artyleryjskie, najprawdopodobniej samobieżne haubice kalibru 122 mm. Władze północnokoreańskie, z przywódcą Kim Dzong Unem na czele, utrzymują wobec Południa wysoce nieprzejednaną postawę, skutecznie zamrażając wszelką współpracę i kanały komunikacji.
Dyplomatyczne tło międzynarodowe
Rosnące napięcie na półwyspie zbiega się z nową aktywnością dyplomatyczną Stanów Zjednoczonych. Sugestie Donalda Trumpa dotyczące potencjalnego spotkania z przywódcą Północy w bieżącym roku wywołały w Seulu obawy o marginalizację pozycji koreańskiego sojusznika w toczących się rozmowach o charakterze nuklearnym. Warto odnotować, iż czwartkowa seria testów rakietowych nastąpiła zaledwie dzień po owych amerykańskich deklaracjach.