Przebieg zdarzeń i hospitalizacja

Dramat rozpoczął się od wymiotów i bólu brzucha u trzyletniego Kacpra. Po gwałtownym pogorszeniu stanu zdrowia chłopca, w tym wymiotach żółcią i bladości, ojciec wezwał pomoc medyczną. Zespół ratownictwa rozważał transport do szpitala w Warszawie lub Grodzisku Mazowieckim, ostatecznie wybierając placówkę w Grodzisku ze względu na informacje o długim czasie oczekiwania w warszawskim ośrodku przy ul. Banacha.

Po dotarciu do szpitala w Grodzisku Mazowieckim personel medyczny podejrzewał u dziecka zakażenie meningokokami i wdrożył leczenie antybiotykami. W szpitalu nie wykonano dziecku badania USG ani RTG jamy brzusznej. Stan trzylatka pogorszył się po chwilowej poprawie, co doprowadziło do ustania funkcji życiowych i zgonu 24 września 2026 roku.

Przyczyny śmierci i kontrowersje wokół diagnostyki

Sekcja zwłok przeprowadzona 28 września wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca było zadzierzgnięcie jelita połączone z martwicą, a nie infekcja meningokokowa. Rodzina chłopca złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez personel szpitala, wskazując na brak odpowiedniej diagnostyki obrazowej. Sprawę bada obecnie Prokuratura Rejonowa w Grodzisku Mazowieckim.

U takiego pacjenta powinno być wykonane badanie radiologiczne jamy brzusznej i badanie USG, ponieważ takie objawy mogą świadczyć o infekcji, ale mogą również wskazywać na to, co dzieje się w jamie brzusznej i wymagać natychmiastowej interwencji chirurgicznej

Aleksandra Jasińska

Stanowisko szpitala i rozbieżności w relacjach

Ordynator oddziału pediatrii Iwona Bubisz-Dukat wyjaśniła, że proces diagnostyczny w szpitalu rozpoczyna się od najczęstszych przyczyn schorzeń, a rozpoznanie weryfikowane jest w oparciu o reakcję na leczenie. Placówka zadeklarowała pełną współpracę ze śledczymi w ramach trwającego postępowania prokuratorskiego.

Według informacji dziennika „Gazeta Wyborcza”, dokumentacja medyczna sporządzona w trakcie udzielania pomocy była rozbieżna z tą tworzoną po zgonie, a anonimowa lekarka wskazywała, że w feralną noc w szpitalu nie było radiologa, który mógłby przeprowadzić USG lub tomografię. Szpital w oficjalnym stanowisku podkreślił, że zdiagnozowana u chłopca przepuklina wewnętrzna jest chorobą rzadką i przebiegającą podstępnie.