Ograniczony zasięg rozejmu i reakcja Kijowa
Niedzielne oświadczenie prezydenta USA Donalda Trumpa o rozejmie energetycznym między Rosją a Ukrainą odnosiło się jedynie do wstrzymania ataków na rafinerie ropy naftowej przez obie strony. Kijów oczekiwał szerszego porozumienia, które obejmowałoby również elektrownie oraz inną krytyczną infrastrukturę.
Przedstawiciel Białego Domu wyjaśnił, że ogłoszenie to było zaskoczeniem dla obu stron konfliktu, ponieważ prezydent USA ogłosił porozumienie, nie podając wcześniej szczegółowych warunków. Ukraińcy uznają taki układ za jednostronny i nierównoważny, ponieważ Ukraina ma tylko jedną rafinerię w Kremeńczuku, podczas gdy Rosja ma ich potężną sieć, co sprawia, że porozumienie jest dla nich skrajnie niekorzystne.
Napięcia w relacjach Waszyngtonu z Kijowem
Urzędnicy administracji amerykańskiej ostrzegają, że dalsze ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie silniej szkodzą relacjom Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem niż samej Moskwie. Prezydent USA jest wściekły na ukraińskiego przywódcę, ponieważ uważa, że Kijów traktuje amerykańską pomoc jako coś oczywistego i celowo ignoruje jego żądania.
Według doniesień portalu Axios podczas spotkania w Miami amerykańscy wysłannici Steve Witkoff i Jared Kushner mieli zagrozić wstrzymaniem przekazywania ukraińskim władzom danych wywiadowczych w przypadku dalszego ignorowania próśb Waszyngtonu. Urzędnik z USA zaprzeczył tej wersji, twierdząc, że negocjatorzy podkreślali jedynie rolę USA jako silnego partnera i potrzebę unikania działań szkodzących amerykańskim konsumentom.
Z kolei dziennik Financial Times podał, że Stany Zjednoczone ostrzegły państwa europejskie o możliwości wstrzymania sprzedaży broni Ukrainie za pośrednictwem NATO, jeśli ukraińskie uderzenia na rafinerie będą kontynuowane. Dodatkowo w mediach pojawiły się doniesienia o możliwym porozumieniu Waszyngtonu z Moskwą w sprawie dostaw około 5 milionów ton oleju napędowego oraz potencjalnym złagodzeniu sankcji na rosyjski sektor energetyczny.
Brak przestrzegania porozumienia w praktyce
Mimo deklaracji ze strony amerykańskiego przywódcy żaden rozejm faktycznie nie wszedł w życie i pozostaje jedynie na papierze. Zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu zawieszenia broni przez Donalda Trumpa siły rosyjskie przeprowadziły kolejne uderzenia na ukraińskie obiekty energetyczne, w tym na elektrociepłownię CHP-5 w Charkowie.
Strona amerykańska sygnalizuje, że jeśli ataki na rafinerie ustaną, kolejnym krokiem mogłoby być wynegocjowanie zakazu uderzeń w elektrownie i sieci energetyczne. Przedstawiciel Białego Domu przekazał, że Rosjanie rozważają taką opcję i wkrótce okaże się, czy są gotowi na taki krok.
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oświadczyła, że Unia Europejska z zadowoleniem przyjmie rozejm energetyczny, o ile będzie on przestrzegany, podkreślając jednocześnie brak dowodów na to, że Rosja stosuje się do ustaleń.
Kallas skrytykowała również brak pełnej koordynacji działań Stanów Zjednoczonych i państw europejskich wobec Moskwy, co jej zdaniem mogłoby zwiększyć presję sankcyjną na Kreml.