Pięć dni napięcia w stolicy Albanii
Antyrządowe protesty w Tiranie weszły w piątą dobę, przybierając na sile po tym, jak do ogólnokrajowego ruchu dołączyli uczniowie i studenci. Demonstranci zgromadzili się w centrum miasta, blokując ulice płonącymi barykadami z koszy na śmieci i podpalonymi samochodami. W pobliżu siedziby premiera Ediego Ramy doszło do bezpośrednich konfrontacji, podczas których uczestnicy protestu rzucali w funkcjonariuszy kamieniami, koktajlami Mołotowa, racami oraz fajerwerkami.
Policja odpowiedziała na ataki gazem łzawiącym, armatkami wodnymi oraz szarżami z użyciem pałek. W sobotę służby po raz pierwszy od rozpoczęcia niepokojów zdecydowały się na użycie broni gładkolufowej, co potwierdził szef policji narodowej Albanii Skender Hita. Podczas konferencji prasowej przedstawiciel służb zaznaczył, że gumowe kule zostały wykorzystane jedynie w ograniczonym zakresie w celu opanowania sytuacji.
Bilans starć i konsekwencje dla funkcjonariuszy
Oficjalne dane dotyczące zatrzymań i rannych różnią się w zależności od źródła. Według informacji przekazanych przez Skendera Hitę, w ciągu pięciu dni zamieszek aresztowano 167 osób, a 132 funkcjonariuszy odniosło obrażenia. Jednocześnie RMF24 podaje, powołując się na dane szefa policji, że liczba aresztowanych wynosi 1067 osób, a postępowania karne wszczęto wobec 388 uczestników demonstracji. Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej poinformowało natomiast, że w sobotę pomoc medyczną udzielono dziewięciu demonstrantom i czterem policjantom.
Siedmiu policjantów zostało zawieszonych w obowiązkach w związku z zarzutami o nadużycie siły w oczekiwaniu na dochodzenie w sprawie przekroczenia uprawnień. Szef policji Skender Hita wskazał, że postępowania dotyczą również nieprzestrzegania zasady proporcjonalności podczas działań wobec protestujących. Warto odnotować, że zgodnie z doniesieniami RMF24, w wyniku starć rannych miało zostać także dwóch dziennikarzy agencji Reuters.
Przyczyny gniewu społecznego i reakcja rządu
Napięcia społeczne w Albanii łączą postulaty studentów, dotyczące poprawy jakości edukacji, wsparcia finansowego i walki z bezrobociem, z wielomiesięcznymi protestami, w ramach których ruch Flamingo protestuje przeciwko inwestycji turystycznej powiązanej z Jaredem Kushnerem. Organizacja ta narodziła się w sprzeciwie wobec planów budowy luksusowego kompleksu turystycznego na południowym wybrzeżu kraju, realizowanego przez firmę inwestycyjną zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa. Demonstranci, m.in. poprzez symboliczne spalenie walizki przed Ministerstwem Edukacji, manifestują sprzeciw wobec konieczności emigracji zarobkowej.
Premier Edi Rama, pełniący funkcję od 2013 roku, stanowczo odrzucił możliwość dymisji. W swoim wystąpieniu wideo oskarżył konserwatywną opozycję o podżeganie do przemocy i wykorzystywanie chaosu do celów politycznych. Szef rządu zadeklarował chęć dialogu ze studentami, jednocześnie ostrzegając, że osoby niszczące mienie publiczne i prywatne poniosą odpowiedzialność karną.
