Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej i krytyka w Polsce

Lwowska Rada Obwodowa, będąca odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego, podjęła we wtorek decyzję o ustanowieniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza. Komunikat o tym głosowaniu zamieszczono na stronie internetowej Rady, lecz jeszcze we wtorek późnym wieczorem informacja zniknęła. W środę rano serwis internetowy lwowskich władz pozostawał niedostępny z przyczyn technicznych.

Decyzja ta wywołała natychmiastową i ostrą krytykę w Polsce. Sprzeciw wobec działań lwowskaich władz wyrazili przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej oraz polskie władze państwowe. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że podjęta uchwała jest całkowicie nieakceptowalna.

Oświadczenie w tej sprawie wydała także Ambasada Polski w Kijowie, oceniając, że gloryfikowanie UPA i zbrodniczych postaci jest sprzeczne z wartościami europejskimi oraz strategicznym charakterem relacji polsko-ukraińskich.

Reagowanie polskiego MSZ i obietnica Kijowa

Trzymamy za słowo kancelarię prezydenta Zełenskiego, że ta fatalna decyzja w życie nie wejdzie

Marcin Bosacki

Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marcin Bosacki, odpowiadając na pytania w mediach, nazwał decyzję lwowskich radnych bardzo złą i prowokacyjną. Polityk stwierdził, że wygląda ona tak, jakby została przygotowana przez agentów Rosji, dodając jednocześnie, że Warszawa dysponuje ważnymi zapewnieniami ze strony ukraińskich władz.

Tło historyczne i wcześniejsze napięcia

Postać Romana Szuchewycza oraz działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii od lat stanowią jeden z najbardziej spornych punktów w stosunkach polsko-ukraińskich. W lipcu 1943 roku doszło do fali skoordynowanych ataków na około 150 skupisk ludności polskiej na Wołyniu, co było apogeum ludobójstwa. Za te zbrodnie odpowiadają formacje OUN frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowane im jednostki UPA, przy czym strona ukraińska często przedstawia te wydarzenia w ramach szerszego konfliktu dwustronnego.

Ambasada RP w Kijowie przypomniała, że Roman Szuchewycz był kolaborującym z nazistami zbrodniarzem, a ofiarami mordów padali nie tylko Polacy, ale także Żydzi, Czesi, Ormianie i Ukraińcy sprzeciwiający się współudziałowi w zbrodniach.

Kwestie historyczne wielokrotnie doprowadzały do kryzysów dyplomatycznych między Kijowem a Warszawą. Do poważnego zaostrzenia stosunków doszło między innymi pod koniec maja, kiedy prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwę nawiązującą do bohaterów UPA.