Eksplozja pod Kiszyniowem i odnalezione szczątki

W piątek w miejscowości Colonita położonej w pobliżu stolicy Mołdawii doszło do głośnej eksplozji, której huk był słyszalny w samym Kiszyniowie. Mer stolicy Ion Ceban określił zaistniałą sytuację jako niezwykle niepokojącą.

Mołdawska policja poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych, że po wybuchu zabezpieczono szczątki rozrzucone w promieniu 100 metrów od epicentrum. Obiekty te mogą pochodzić z bezzałogowego statku powietrznego.

Reakcja dyplomacji i kolejne naruszenia granicy

Resort spraw zagranicznych w Kiszyniowie wydał oświadczenie stanowczo potępiające niedopuszczalne wtargnięcie w mołdawską przestrzeń powietrzną, uznając je za poważne naruszenie suwerenności kraju. Władze wprost wskazują, że zdarzenie to stanowi kolejną konsekwencję wojny prowadzonej przez Rosję przeciwko Ukrainie.

Mołdawska straż graniczna przekazała, że w sobotę rano kolejne niezidentyfikowane obiekty naruszyły przestrzeń powietrzną w południowo-wschodniej części kraju, a jeden z nich rozbił się na terytorium Ukrainy. Z kolei w poniedziałek mołdawskie ministerstwo obrony informowało o dwóch przypadkach naruszenia przestrzeni powietrznej w ciągu jednej doby.

Przedstawiciele ukraińskich służb granicznych wskazują na szerszy kontekst regionalny. Rzecznik Państwowej Służby Granicznej Ukrainy Andrij Demczenko poinformował, że w ciągu ostatnich kilku tygodni Rosja przeprowadziła ataki na pięć ukraińskich przejść granicznych, z czego cztery znajdowały się na granicy z Mołdawią, a jedno na granicy z Rumunią.

Wpływ na ruch lotniczy i wcześniejsze incydenty

Napiętą sytuację w regionie pogłębiają powtarzające się alarmy bezpieczeństwa. W ubiegłym tygodniu obecność dronów nad Kiszyniowem zmusiła do opóźnienia startu samolotu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który zmierzał do Norwegii na pogrzeb króla Haralda V.