Kulisy spotkania w Monako
Pod koniec listopada 2025 roku Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, przebywał w Monako na spotkaniu z Przemysławem Kralem, ówczesnym szefem giełdy kryptowalut Zondacrypto. Z ustaleń dziennikarzy Wirtualnej Polski i TVN24 wynika, że 28 listopada 2025 roku doszło do spotkania obu mężczyzn około godziny 18.00, podczas którego Kral przekazał Piesiewiczowi zegarek Patek Philippe Calatrava 6007G-001 wykonany w białym złocie.
Wartość przedmiotu, potwierdzona fakturą wystawioną na nazwisko i prywatny adres Krala, wynosiła 40 tysięcy euro. Korespondencja między mężczyznami prowadzona była za pośrednictwem komunikatorów z funkcją automatycznego usuwania wiadomości, jednak dziennikarzom udało się zabezpieczyć fragmenty rozmów. Piesiewicz po spotkaniu pisał do Krala: „Dziękuję”, „Jesteś niesamowity” oraz „Jestem w szoku dziękuję”.
Wcześniej Kral miał napisać Piesiewiczowi, że potrzebuje mu „coś przekazać” i że zajmie to 15 minut.
Zarzuty o lobbing i interwencje w urzędach
Według informacji zebranych podczas śledztwa, relacja Piesiewicza z Kralem opierała się na obietnicach politycznego wsparcia dla giełdy, która była wówczas pod lupą organów państwowych. Piesiewicz miał zapewniać szefa Zondacrypto, że załatwi sprawę w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) dzięki wpływom u byłego premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego. W telefonie prezesa PKOl odnaleziono pismo z UOKiK skierowane do TV Republika, które miał mu przekazać Kral.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny oraz biuro poselskiego Mateusza Morawieckiego stanowczo zaprzeczyli, by kiedykolwiek dochodziło do jakichkolwiek interwencji lub spotkań w sprawie Zondacrypto. Śledczy ustalili, że w czasie, gdy Piesiewicz miał rzekomo „załatwiać” sprawę, UOKiK już wcześniej przekazał dokumentację dotyczącą Zondacrypto służbom, w tym ABW, po wspólnym spotkaniu obu instytucji 10 września 2025 roku. Od tego momentu pisma z Urzędu przestały trafiać bezpośrednio do spółek z grupy Zondacrypto.
Wyjaśnienia i linia obrony prezesa PKOl
Radosław Piesiewicz, odnosząc się do ustaleń dziennikarzy na antenie TV Republika oraz w oświadczeniu na platformie X, kategorycznie zaprzeczył zarzutom o przyjmowanie prezentów w zamian za lobbing. Twierdzi, że zegarek kupił z własnych środków, zwracając Kralowi równowartość w frankach szwajcarskich, a w procesie zakupu korzystał jedynie z pośrednictwa szefa giełdy. Piesiewicz przedstawił certyfikat pochodzenia zegarka wystawiony na swoje nazwisko.
Prezes PKOl przyznał w swoich wypowiedziach, że w rozmowach z Kralem mógł pojawić się wątek UOKiK, jednak zapewnił, że obiecał jedynie ogólne sprawdzenie sytuacji głównego sponsora PKOl w interesie komitetu. Piesiewicz podkreślił również, że sam padł ofiarą oszustwa ze strony Zondacrypto, wpłacając do firmy 200 tysięcy euro, co ma potwierdzać jego status jako osoby poszkodowanej. Zarzucił również służbom oraz mediom próbę oczerniania go i wywierania nacisków na osoby z jego otoczenia w celu wymuszenia nieprawdziwych zeznań.
Piesiewicz oświadczył, że koszty jego pobytu w Monako w listopadzie 2025 roku zostały pokryte z faktury wystawionej na PKOl, którą następnie rozliczył z własnych środków.
Upadek Zondacrypto i konsekwencje prawne
Przemysław Kral kierował giełdą Zondacrypto do czasu jej upadku w kwietniu 2026 roku, kiedy to klienci stracili łącznie setki milionów złotych. Sprawę upadłości bada obecnie Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, a śledztwo zostało połączone z postępowaniem dotyczącym zaginięcia założyciela BitBay, Sylwestra Suszka. W październiku 2025 roku Zondacrypto została sponsorem generalnym PKOl, co skutkowało przemianowaniem siedziby komitetu na Zondacrypto Centrum Olimpijskie PKOl.
Przemysław Kral zdecydował się na współpracę z prokuraturą i uzyskał status małego świadka koronnego. W sprawie PKOl trwa obecnie prokuratorskie śledztwo dotyczące nierzetelnych faktur na kwotę około 9,3 mln zł, prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku. Poseł PiS Henryk Kowalczyk w reakcji na te doniesienia podkreślił w programie „Tłit” WP, że wiarygodność Krala jako współpracującego z prokuraturą wymaga weryfikacji.
