W Belgii co najmniej 306 osób zachorowało po spożyciu jaj skażonych salmonellą. Źródłem ogniska epidemicznego jest ferma Laerco zlokalizowana w belgijskim Geel w prowincji Antwerpia. Bakterię u producenta wykryto już w maju. Początkowo skażony miał być tylko jeden z czterech kurników, dlatego pozostałe dopuszczono do działalności. Później bakterię wykryto także w drugim kurniku, w wyniku czego zamknięto całą fermę, zarządzono masowe wycofanie jaj, a drób wybito.

Przedsiębiorstwo zaopatrywało w jaja osiem państw, a w samej Belgii i Luksemburgu sprzedano nawet dwa miliony potencjalnie zanieczyszczonych jaj. W związku z potencjalną dystrybucją jaj za granicę uruchomiono unijny system wczesnego ostrzegania RASFF. Zgłoszenie z 12 sierpnia objęło Polskę, Francję, Luksemburg, Czechy, Włochy, Portugalię, Hiszpanię i Holandię.

Przedstawicielka belgijskiej agencji Hélène Bonte podkreśliła, że faktyczne wycofanie jaj nastąpiło jedynie w Belgii i Luksemburgu w wyniku tamtejszych dochodzeń, a informacje o wycofaniu w ośmiu państwach wynikają z nieporozumienia, gdyż w innych krajach trwa sprawdzanie sytuacji. Odnosząc się do obecności Polski w unijnym systemie, wskazano na nietypową sytuację dokumentacyjną.

Najprawdopodobniej chodziło o osobę fizyczną, która kupiła jaja w Belgii, lecz transakcję zarejestrowała na polską firmę, podając polski adres. Służby wciąż sprawdzają, czy ognisko ma związek z epidemią w Wielkiej Brytanii, gdzie zakażonych zostało 207 osób, a jedna zmarła. Główny Inspektorat Weterynarii nie udzielił jeszcze odpowiedzi w tej sprawie.