Reakcja odwołanego proboszcza
Ksiądz Józef Zborek przerwał milczenie po tym, jak po 30 latach musiał opuścić urząd proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu w Małopolsce. W rozmowie telefonicznej z reporterką TVN24 odwołany duchowny nie chciał ujawniać szczegółów dotyczących powodów swojej decyzji, ale przekazał krótką deklarację. Zapewnił, że w odpowiednim czasie wszystko będzie jasne.
Zapytany o okoliczności odejścia, ks. Zborek zaznaczył, że obecnie nie może nic powiedzieć. Zaprzeczył jednocześnie, jakoby nałożył na niego zakaz wypowiadania się, oświadczając jedynie, że sam nie chce na ten temat rozmawiać i odsyłając do komunikatu biskupa. Duchowny nie wykluczył jednak, że w przyszłości zdecyduje się na szerszą rozmowę.
Decyzje kościelne i watykańskie
Diecezja Bielsko-Żywiecka poinformowała na początku października, że ks. Zborek został odwołany z powodu stwierdzonych i udowodnionych poważnych nieprawidłowości w wypełnianiu urzędu. Biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel wyjaśnił w opublikowanym nagraniu, że decyzja zapadła w związku z bardzo poważnymi nadużyciami i przestępstwem kanonicznym, do którego popełnienia ksiądz się przyznał.
Odwołany proboszcz skorzystał z przysługującego mu prawa do odwołania się od tej decyzji do wyższych instancji. Sprawa trafiła do Watykanu, gdzie Dykasteria ds. Duchowieństwa utrzymała pierwotną decyzję w mocy, a ostateczne rozstrzygnięcie potwierdził również Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Władze kościelne podkreślały, że szczegóły sprawy nie są szerzej ujawniane ze względu na ochronę prywatności duchownego.
Protesty wiernych i szarpanina z biskupem
Sprawa wywołała gwałtowne poruszenie wśród części parafian, którzy stanęli w obronie wieloletniego duszpasterza. W niedzielę do Grojca przybył biskup Roman Pindel, aby spotkać się z radą parafialną i omówić sytuację w parafii.
Po zakończeniu spotkania nastroje eskalowały, a tłum zgromadzonych wiernych zaczął protestować przeciwko odwołaniu proboszcza. W trakcie niedzielnych wydarzeń w Grojcu doszło do szarpaniny z biskupem i interwencji policji, która musiała eskortować duchownych i przywrócić porządek przy kościele.