Finał mów końcowych w procesie biskupa

Przed tarnowskim sądem dobiegło końca postępowanie w sprawie biskupa Andrzeja Jeża, który odpowiada za niedopełnienie obowiązku zawiadomienia o czynach pedofilskich księży Stanisława P. oraz Tomasza K. Jest to pierwszy w Polsce proces, w którym hierarcha Kościoła zasiadł na ławie oskarżonych w związku z zarzutami dotyczącymi tuszowania przestępstw seksualnych podwładnych duchownych.

Biskup Andrzej Jeż konsekwentnie nie przyznał się do winy. W trakcie procesu, który rozpoczął się w lutym, hierarcha złożył wyjaśnienia, przekonując, że o przestępstwach dowiedział się dopiero w momencie oficjalnego zgłoszenia spraw przez kurię organom ścigania.

Żądania prokuratury

Prokurator Marcin Stępień wystąpił o wymierzenie oskarżonemu kary dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania wyroku na trzy lata oraz nałożenie dwudziestu tysięcy złotych grzywny. Oceniono, że społeczna szkodliwość zaniechania biskupa jest wysoka, a w sprawie zabrakło okoliczności łagodzących.

Oskarżyciel podkreślił, że kuria posiadała wiarygodne informacje o czynach księży dzięki wewnętrznym postępowaniom kościelnym. Zdaniem prokuratury zwłoka w zawiadomieniu służb, trwająca ponad trzy lata od nowelizacji przepisów w 2017 roku, doprowadziła do przedawnienia zarzutów wobec ks. Stanisława P., który miał dopuścić się przestępstw wobec 23 chłopców. Tym samym pokrzywdzeni zostali pozbawieni szansy na dochodzenie sprawiedliwości.

Obrona wnosi o uniewinnienie

Adwokaci biskupa argumentują, że w 2017 roku przepisy dotyczące obowiązku denuncjacji nie były interpretowane w sposób jednoznaczny, a spór prawny w tej kwestii trwał aż do uchwały Sądu Najwyższego z 2022 roku. Wskazują, że oskarżonego nie można oceniać z perspektywy dzisiejszej wykładni prawa.

Nie można ponosić odpowiedzialności za sam urząd, za wiedzę innych osób, ani za wieloletnie zaniechania wielu instytucji, w tym instytucji państwowych, ale tutaj akurat nikt się nie kwapi, żeby stawiać zarzuty funkcjonariuszom czy pracownikom tych instytucji. Nie można oceniać oskarżonego z perspektywy późniejszej wiedzy i wykładni prawa. W związku z czym jedyny wniosek, jaki zdaniem obrony się jawi, to jest wniosek o uniewinnienie oskarżonego od obu czynów

Zbigniew Ćwiąkalski

Obrona zauważyła również, że wiedzę o nadużyciach posiadały inne instytucje, takie jak szkoła, kuratorium czy samorząd. W odniesieniu do przypadku ks. Tomasza K., adwokaci stwierdzili, że biskup był przekonany o pełnoletności ofiar, a po uzyskaniu nowych informacji podjął stosowne kroki prawne.