Rosja rozszerza werbunek w Afryce
Rosja zintensyfikowała poszukiwania rekrutów wojskowych w państwach afrykańskich, starając się zrekompensować rosnące straty na froncie i niedobory rekrutów do armii. Oficjalnie Kreml twierdzi, że dysponuje wystarczającą liczbą żołnierzy i nie komentuje doniesień o angażowaniu obcokrajowców.
Z prezentacji ukraińskich służb specjalnych, z którą zapoznała się agencja Bloomberg, wynika, że rekruterzy koncentrują się na krajach o niskich standardach demokratycznych, słabym systemie sądowniczym i ograniczonej wolności prasy. Statystyki pokazują, że w okresie od stycznia do września 2026 roku Rosja zwerbowała 699 mężczyzn w Burundi i 530 w Zimbabwe, co stanowi gwałtowny skok w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Władze w Moskwy skierowały swoją uwagę także na Madagaskar, gdzie po raz pierwszy rozpoczęła się rekrutacja wojskowa na skutek ubiegłorocznego przewrotu wojskowego i zacieśnienia więzi z Rosją.
Znaczący wzrost liczby rekrutów odnotowano także w Demokratycznej Republice Konga, Sierra Leone, Sudanie i Kamerunie. Działania te obejmują również kuszenie kandydatów ogłoszeniami internetowymi, takimi jak zimbabweński program dla specjalistów z ograniczoną liczbą miejsc.
Skala zagranicznego werbunku i kontrowersyjne metody
Ukraińskie Centrum Koordynacyjne ds. Jeńców Wojennych podaje, że do jesieni 2026 roku kontrakty z rosyjską armią podpisało blisko 46 tysięcy cudzoziemców ze 151 państw, w tym ponad 5,4 tysiąca obywateli państw afrykańskich.
Organizacja Amnesty International oraz raporty międzynarodowe wskazują, że wielu rekrutów trafia do wojska w wyniku oszustw i przymusu. Kandydatom obiecywano wysokie zarobki, premie oraz legalne zatrudnienie cywilne w Rosji lub innych krajach w branżach takich jak ochrona, logistyka, budownictwo czy gastronomia.
Obywatel Republiki Południowej Afryki odpowiedział na internetową ofertę pracy jako kierowca w Polsce, jednak po przybyciu do Moskwy odebrano mu dokumenty i poinformowano, że zostanie żołnierzem.
Po krótkim, zaledwie dwutygodniowym szkoleniu, często bez znajomości języka rosyjskiego, cudzoziemcy są kierowani bezpośrednio na front. Organizacje praw człowieka alarmują, że praktyki te mogą stanowić handel ludźmi.
Reakcje państw afrykańskich i sytuacja na froncie
Aktywność rosyjskich rekruterów spotkała się z protestami rządu w Harare, który aresztował dwóch Rosjan podejrzanych o werbunek wojskowy. Kenia i Ghana zażądały od Moskwy zaprzestania tych praktyk, a szef kenijskiej dyplomacji udał się w tej sprawie do Moskwy, podczas gdy władze Botswany i RPA wydały publiczne ostrzeżenia dla swoich mieszkańców.
W obliczu oporu państw afrykańskich w co najmniej dziewięciu krajach Rosja niemal całkowicie wstrzymała rekrutację wojskową, przerzucając się na pozyskiwanie pracowników do rosyjskiego przemysłu obronnego. Instytut Studiów nad Wojną i przedstawiciele NATO wskazują na rekordowe straty rosyjskiej armii na froncie, które we wrześniu przekroczyły 50 tys. osób miesięcznie, co zmusza Kreml do szukania żołnierzy poza granicami kraju bez ogłaszania nowej mobilizacji.