Brak decyzji rządu w sprawie kontrasygnaty

Podczas wtorkowej konferencji prasowej rzecznik rządu Adam Szłapka został zapytany o dalsze losy prezydenckich wniosków, które dotyczą powołania nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Przedstawiciel rządu wyjaśnił, że premier Donald Tusk dotychczas nie złożył wymaganego podpisu pod dokumentami.

Prezydent Karol Nawrocki, za pośrednictwem szefa swojego gabinetu Pawła Szefernakera, poinformował 19 października, że ponownie przesłał do kontrasygnaty premiera postanowienia w sprawie nominacji czterech kandydatów do zarządu NBP. Procedura ta stanowi próbę odblokowania wakatu kadrowego po tym, jak w maju bieżącego roku premier zwrócił analogiczne wnioski bez wymaganej zgody.

Kontekst personalny i prawny nominacji

Kwestia obsady zarządu dotyczy Marty Kightley, Przemysława Litwiniuka, Ludwika Koteckiego oraz Marcina Zarzeckiego. Marta Kightley zasiadała w organach NBP do marca 2026 roku, natomiast pozostali kandydati wywodzą się z Rady Polityki Pieniężnej, do której trafili z nominacji Senatu lub prezydenta w ostatnich latach.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami konstytucyjnymi, powołanie członków zarządu banku centralnego przez prezydenta wymaga zgody premiera w formie kontrasygnaty. W odróżnieniu od wyboru prezesa NBP czy członków RPP, w tym przypadku ustawodawca nie przewidział zwolnienia z tego wymogu.

Ryzyko kadrowe w banku centralnym

Obecnie zarząd NBP wraz z prezesem Adamem Glapińskim liczy siedem osób. Sytuacja ta może ulec zmianie w listopadzie, gdy wygasa kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego, który pełni tę funkcję wiceprezesa NBP, a jego kadencja kończy się 4 listopada 2026 roku. W przypadku braku przedłużenia jego kadencji lub powołania nowej osoby na to miejsce, liczba członków zarządu mogłaby spaść poniżej ustawowego minimum określonego w ustawie o Narodowym Banku Polskim.

Regulacje nakazują, aby zarząd składał się z prezesa oraz od sześciu do ośmiu osób, w tym obowiązkowo dwóch wiceprezesów. Wcześniejsze media donosiły także o wniosku prezesa NBP dotyczącym Marty Kightley, który miał wpłynąć do kancelarii premiera jeszcze w lutym tego roku.