Pogrom w Poznaniu i pewny krok Jagiellonii
Znakomity wieczór polskich klubów w europejskich pucharach przyniósł grad bramek i wielkie emocje kibicom. Lech Poznań rozgromił u siebie szwajcarskie FC Thun aż 7:0, zbliżając się wielkimi krokami do awansu do fazy ligowej Ligi Europy i ustanawiając rekordowe zwycięstwo w historii swoich występów w europejskich pucharach.
Z kolei Jagiellonia Białystok wygrała przed własną publicznością z gruzińską Iberią Tbilisi 4:0 w pierwszym meczu czwartej rundy eliminacyjnej tych samych rozgrywek. Rewanż w stolicy Gruzji odbędzie się 27 sierpnia, a białostoczanie jadą tam z wysoką zaliczką. Mecz obserwowało 19 108 widzów, a spotkanie sędziował Hiszpan Ricardo de Burgos Bengoetxea.
Przełomowy mecz Jagiellonii z Iberią
Początek spotkania w Białymstoku wcale nie zapowiadał tak wysokiego zwycięstwa gospodarzy. Przez pierwszy kwadrans to Iberia dyktowała warunki gry, utrzymywała się przy piłce i radziła sobie z wysokim pressingiem Jagiellonii, uniemożliwiając gospodarzom dokładne rozgrywanie od własnej bramki.
Bramkarz Dumy Podlasia Sławomir Abramowicz musiał kilkukrotnie interweniować, między innymi po strzale z pola karnego Niki Sikharulashvilego, który trafił w boczną siatkę. Wtedy jednak scenariusz meczu uległ całkowitej zmianie, a różnicę w ofensywie białostoczan zaczynał robić szwedzki prawy skrzydłowy Jeremy Agbonifo.
Bardzo dobre okazje marnował najpierw Jesus Imaz, którego strzał w sytuacji niemal sam na sam obronił Giorgi Makaridze, a w 21. minucie Agbonifo zdobył co prawda gola, ale podający Kajetan Szmyt znajdował się na pozycji spalonej. W 31. minucie szwedzki skrzydłowy w widowiskowy sposób ograł defensorów rywala, po czym został sfaulowany w polu karnym gości przez Ibrahima Alhassana Abdullahiego.
Jesus Imaz w pierwszym podejściu nie wykorzystał rzutu karnego, jednak po analizie VAR i weryfikacji zachowania piłkarzy Iberii Hiszpan dostał szansę na rehabilitację i tym razem nie pomylił się, uderzając pewnie przy lewym słupku. W 41. minucie Imaz miał kolejną świetną okazję, lecz nie trafił z bliska, a w doliczonym czasie gry pierwszej połowy wynik na 2:0 podwyższył Jeremy Agbonifo po szybkiej wymianie piłki w polu karnym z Imazem i Norbertem Wojtuszkiem.
Po przerwie zaatakowała Iberia, co przyniosło efekt w 51. minucie, kiedy bardzo aktywny Zviad Natchkhebia zdobył płaskim strzałem w długi róg bramki gola. Po analizie VAR okazało się jednak, że w akcji poprzedzającej trafienie Niko Nikoloz Dadiani sfaulował Kajetana Szmyta, przez co bramka została anulowana.
W 62. minucie było już 3:0 dla Jagiellonii, ponieważ po dośrodkowaniu Guilherme Montoii z rzutu wolnego niefortunną interwencję zanotował głową Ibrahim Alhassan, pakując piłkę do własnej siatki.
Goście z Gruzji ambitnie walczyli o honorowe trafienie, ale Jagiellonia szczelnie zamknęła dostęp do własnego pola karnego, zmuszając rywali do strzałów z dystansu, z którymi radził sobie Sławomir Abramowicz. W 88. minucie bramkarzowi Jagiellonii pomogła poprzeczka po uderzeniu głową Eldara Kuliieva z rzutu rożnego.
W doliczonym czasie gry najpiękniejszą bramkę meczu zdobył specjalista od uderzeń z dystansu, hiszpański pomocnik Sergio Lozano, który uderzył technicznie zza linii szesnastego metra w samo okienko i ustalił wynik na 4:0. Rewanż odbędzie się za tydzień w stolicy Gruzji, a przegrany w tej rywalizacji zagra w fazie ligowej Ligi Konferencji.
Sytuacja kadrowa i logistyczna Jagiellonii
Znany w Polsce z występów w Górniku Zabrze Senegalczyk Ousmane Sow został nowym zawodnikiem Jagiellonii Białystok. Dwudziestosześcioletni skrzydłowy trafił do klubu na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu z duńskiego Brøndby IF.
Klub wygrał przetarg na kompleks działek na białostockich Krywlanach, przeznaczając na ten cel 22 miliony 220 tysięcy złotych, co jest pierwszym krokiem do wybudowania nowej bazy treningowej.
Trener Jagiellonii Adrian Siemieniec odniósł się do dwumeczu, podkreślając w pomeczowych wypowiedzeniach, że wynik jest fantastyczny, lecz to jest dwumecz, a drużyna musi pojechać do Gruzji z pełną odpowiedzialnością i kontrolą. Szkoleniowiec stwierdził, że zespół nie może dawać przeciwnikom nadziei na odwrócenie losów rywalizacji. Trener Iberii Andrij Demczenko uznał porażkę za zbyt wysoką i krytykował decyzje sędziów z Hiszpanii, twierdząc, że były krzywdzące.
Spółka prowadząca rozgrywki ekstraklasy poinformowała, że zaplanowany na 23 sierpnia mecz piątej kolejki pomiędzy Lechem Poznań a Jagiellonią Białystok został oficjalnie przełożony na 3 września ze względu na występy obu drużyn w europejskich pucharach.
Pokaz siły Lecha Poznań w starciu z Thun
Lech Poznań urządził prawdziwy festiwal strzelecki w starciu z FC Thun, rozbijając szwajcarski zespół 7:0. Trener rywali Gian-Luca Privitelli przed rozpoczęciem dwumeczu słusznie podkreślał, że o sile Lecha decyduje gra skrzydłami, co jego podopieczni boleśnie odczuli na własnej skórze od pierwszych minut spotkania w Poznaniu.
Wynik spotkania otworzył w 10. minucie Patrik Wålemark, wykorzystując niezdecydowanie obrony i trafiając w długi róg bramki. Chwilę później podwyższył Allahyar Sayyadmanesh precyzyjnym strzałem od słupka po podaniu Pablo Rodrígueza.
Jeszcze przed przerwą do siatki gości trafili ponownie Patrik Wålemark, Mateusz Skrzypczak po dograniu Antoniego Kozubala oraz Radosław Murawski, przez co pierwsza połowa zakończyła się pogromem 5:0.
Po zmianie stron Kolejorz kontrolował przebieg wydarzeń na boisku i kontynuował dominację. Szóstego gola dla gospodarzy dołożył Daniel Håkans po strzale zza pola karnego i rykoszecie, który zaskoczył bramkarza szwajcarskiej drużyny.
Kropkę nad i postawił Robert Gumny, który po podaniu Michała Gurgula efektownym lobem nad bramkarzem ustalił ostateczny wynik na 7:0 dla Lecha Poznań. Wygrana ta pobiła dotychczasowy rekord najwyższego zwycięstwa Kolejorza w europejskich pucharach, zanotowany rok wcześniej przeciwko islandzkiemu Breidablikowi.
