Zdecydowany triumf Lecha Poznań i spokojny rewanż w Szwajcarii

Lech Poznań urządził prawdziwy festiwal strzelecki w pierwszym starciu z FC Thun, rozbijając szwajcarski zespół 7:0 na własnym stadionie. Trener rywali Gian-Luca Privitelli przed rozpoczęciem dwumeczu słusznie podkreślał, że o sile Lecha decyduje gra skrzydłami, co jego podopieczni boleśnie odczuli na własnej skórze od pierwszych minut spotkania w Poznaniu. Wynik spotkania otworzył w 10. minucie Patrik Wålemark, wykorzystując niezdecydowanie obrony i trafiając w długi róg bramki.

Chwilę później podwyższył Allahyar Sayyadmanesh precyzyjnym strzałem od słupka po podaniu Pablo Rodrígueza. Jeszcze przed przerwą do siatki gości trafili ponownie Patrik Wålemark, Mateusz Skrzypczak po dograniu Antoniego Kozubala oraz Radosław Murawski, przez co pierwsza połowa zakończyła się pogromem 5:0. Po zmianie stron Kolejorz kontrolował przebieg wydarzeń na boisku i kontynuował dominację.

Szóstego gola dla gospodarzy dołożył Daniel Håkans po strzale zza pola karnego i rykoszecie, który zaskoczył bramkarza szwajcarskiej drużyny. Kropkę nad i postawił Robert Gumny, który po podaniu Michała Gurgula efektownym lobem nad bramkarzem ustalił ostateczny wynik na 7:0 dla Lecha Poznań. Wygrana ta pobiła dotychczasowy rekord najwyższego zwycięstwa Kolejorza w europejskich pucharach, zanotowany rok wcześniej przeciwko islandzkiemu Breidablikowi.

W rewanżu rozegranym w Szwajcarii gospodarze przystąpili w zupełnie zmienionym zestawieniu, a trener Gian-Luca Privitelli w wyjściowym składzie zostawił tylko dwóch zawodników z pierwszego meczu. Szkoleniowiec Lecha Niels Frederiksen postawił na niemal najmocniejszą jedenastkę, choć mecz nie przypominał już popisowej gry z Poznania. Lech objął prowadzenie w 17. minucie za sprawą Roberta Gumnego po podaniu Luisa Palmy, jednak Szwajcarzy szybko odpowiedzieli trafieniem Simona Lengena.

Jeszcze przed przerwą gospodarze wyszli na prowadzenie po bramce Furkana Dursuna, wykorzystując niefrasobliwość poznańskiej defensywy. Po zmianie stron mistrzowie Polski długo zawodzili i grali w zwolnionym tempie, ale w 68. minucie Patrik Wålemark popisał się indywidualną akcją i zdobył wyrównującą bramkę. Remis 2:2 przypieczętował awans Lecha Poznań do fazy ligowej Ligi Europy, a cały dwumecz zakończył się wynikiem 9:2 dla Lecha.

Pierwszy mecz Jagiellonii z Iberią i wysoka zaliczka

Z kolei Jagiellonia Białystok wygrała przed własną publicznością z gruzińską Iberią Tbilisi 4:0 w pierwszym meczu czwartej rundy eliminacyjnej Ligi Europy. Początek spotkania w Białymstoku wcale nie zapowiadał tak wysokiego zwycięstwa gospodarzy, bowiem przez pierwszy kwadrans to Iberia dyktowała warunki gry, utrzymywała się przy piłce i radziła sobie z wysokim pressingiem Jagiellonii.

Bramkarz Dumy Podlasia Sławomir Abramowicz musiał kilkukrotnie interweniować, między innymi po strzale z pola karnego Niki Sikharulashvilego, który trafił w boczną siatkę. Wtedy jednak scenariusz meczu uległ całkowitej zmianie, a różnicę w ofensywie białostoczan zaczynał robić szwedzki prawy skrzydłowy Jeremy Agbonifo.

Bardzo dobre okazje marnował najpierw Jesus Imaz, którego strzał w sytuacji niemal sam na sam obronił Giorgi Makaridze, a w 21. minucie Agbonifo zdobył co prawda gola, ale podający Kajetan Szmyt znajdował się na pozycji spalonej. W 31. minucie szwedzki skrzydłowy w widowiskowy sposób ograł defensorów rywala, po czym został sfaulowany w polu karnym gości przez Ibrahima Alhassana Abdullahiego.

Jesus Imaz w pierwszym podejściu nie wykorzystał rzutu karnego, jednak po analizie VAR i weryfikacji zachowania piłkarzy Iberii Hiszpan dostał szansę na rehabilitację i tym razem nie pomylił się, uderzając pewnie przy lewym słupku. W 41. minucie Imaz miał kolejną świetną okazję, lecz nie trafił z bliska, a w doliczonym czasie gry pierwszej połowy wynik na 2:0 podwyższył Jeremy Agbonifo po szybkiej wymianie piłki w polu karnym z Imazem i Norbertem Wojtuszkiem.

Po przerwie zaatakowała Iberia, co przyniosło efekt w 51. minucie, kiedy bardzo aktywny Zviad Natchkhebia zdobył płaskim strzałem w długi róg bramki gola. Po analizie VAR okazało się jednak, że w akcji poprzedzającej trafienie Niko Nikoloz Dadiani sfaulował Kajetana Szmyta, przez co bramka została anulowana. W 62. minucie było już 3:0 dla Jagiellonii, ponieważ po dośrodkowaniu Guilherme Montoii z rzutu wolnego niefortunną interwencję zanotował głową Ibrahim Alhassan, pakując piłkę do własnej siatki.

Goście z Gruzji ambitnie walczyli o honorowe trafienie, ale Jagiellonia szczelnie zamknęła dostęp do własnego pola karnego, zmuszając rywali do strzałów z dystansu, z którymi radził sobie Sławomir Abramowicz, a w 88. minucie bramkarzowi Jagiellonii pomogła poprzeczka po uderzeniu głową Eldara Kuliieva z rzutu rożnego.

W doliczonym czasie gry najpiękniejszą bramkę meczu zdobył specjalista od uderzeń z dystansu, hiszpański pomocnik Sergio Lozano, który uderzył technicznie zza linii szesnastego metra w samo okienko i ustalił wynik na 4:0. Mecz obserwowało 19 108 widzów, a spotkanie sędziował Hiszpan Ricardo de Burgos Bengoetxea.

Dramatyczne chwile w rewanżu w Tbilisi i historyczny awans Jagiellonii

Jagiellonia Białystok w rewanżowym spotkaniu pokonała na wyjeździe Iberię Tbilisi 2:1 i po raz pierwszy w historii awansowała do fazy ligowej Ligi Europy. Po meczu doszło jednak do dramatycznego zdarzenia na trybunach, gdy jeden z kibiców Jagiellonii spadł z wysokości kilku metrów z barierki podczas świętowania awansu i został zabrany karetką do szpitala.

Trener Adrian Siemieniec podkreślał, że w takich momentach sport spada na dalszy plan, a klub udziela pełnego wsparcia poszkodowanemu kibicowi. Początkowo odwołana konferencja prasowa ostatecznie odbyła się z opóźnieniem, a drużyna przypieczętowała sukces na gruzińskiej ziemi.

Zmiany kadrowe i organizacyjne w klubach

Senegalczyk Ousmane Sow został nowym zawodnikiem Jagiellonii Białystok, trafiając do klubu na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu z duńskiego Brøndby IF. Do zespołu dołączył także Hampus Finndell, który podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2028/29.

Klub wygrał przetarg na kompleks działek na białostockich Krywlanach, przeznaczając na ten cel 22 miliony 220 tysięcy złotych, co jest pierwszym krokiem do wybudowania nowej bazy treningowej zawierającej m.in. osiem pełnowymiarowych boisk, szkołę z internatem oraz zaplecze medyczne, na co inwestycja rozłożona na lata pochłonie ponad 100 mln zł.

Trener Jagiellonii Adrian Siemieniec odniósł się do dwumeczu, podkreślając w pomeczowych wypowiedzeniach, że wynik jest fantastyczny, lecz to jest dwumecz, a drużyna musi pojechać do Gruzji z pełną odpowiedzialnością i kontrolą. Szkoleniowiec stwierdził, że zespół nie może dawać przeciwnikom nadziei na odwrócenie losów rywalizacji, a po awansie nie ukrywał swoich marzeń o grze na stadionie San Siro z AC Milan.

Trener Iberii Andrij Demczenko uznał porażkę za zbyt wysoką i krytykował decyzje sędziów z Hiszpanii, twierdząc, że były krzywdzące. Spółka prowadząca rozgrywki ekstraklasy poinformowała, że zaplanowany na 23 sierpnia mecz piątej kolejki pomiędzy Lechem Poznań a Jagiellonią Białystok został oficjalnie przełożony na 3 września ze względu na występy obu drużyn w europejskich pucharach.

Polskie kluby poznają rywali w fazie ligowej

W piątek w Monako odbyło się losowanie fazy ligowej Ligi Europy. Lech Poznań i Jagiellonia Białystok, jako drużyny z trzeciego koszyka, zmierzą się z wymagającymi przeciwnikami. Lech zagra z Bayerem Leverkusen, Benficą Lizbona, Ferencvarosem, Unionem Saint-Gilloise, Sunderlandem, Crystal Palace, SCU Torreense oraz OFI Kreta.

Jagiellonia natomiast podejmie na własnym stadionie Olympique Lyon, Anderlecht Bruksela, Crystal Palace oraz Ararat-Armenia, a na wyjeździe zmierzy się z Olympiakosem Pireus, Viktorią Pilzno, Sunderlandem i Lewskim Sofia. Faza ligowa rozpocznie się 16 września i potrwa do końca stycznia 2027 roku.