Kontrowersyjne tezy Tuckera Carlsona na temat wybuchu II wojny światowej

Amerykański komentator polityczny Tucker Carlson w rozmowie z byłym brytyjskim ministrem Jacobem Rees-Moggiem zakwestionował sens brytyjskiego zaangażowania w II wojnę światową oraz uzasadnionego, jego zdaniem, ataku III Rzeszy na Polskę.

Były dziennikarz stacji Fox News uchodzi za jedną z najbardziej wpływowych postaci ruchu MAGA i wcześniej przeprowadził m.in. wywiad z Władimirem Putinem.

W trakcie dyskusji Carlson przekonywał, że obrona Polski nie leżała w brytyjskim interesie, a Wielka Brytania zniszczyła własne imperium, przystępując do konfliktu po stronie Warszawy.

Najwięcej emocji wywołała ocena samego początku inwazji z 1 września 1939 roku. Carlson stwierdził, że twierdzenie o ataku Hitlera na Polskę bez powodu jest kłamstwem, powołując się na argumentację niemieckiego dyktatora dotyczącą rzekomych pretensji terytorialnych do 15 procent ziem przyznanych Polsce na mocy traktatu wersalskiego.

Publicysta przekonywał, że były to tereny niemieckie.

Ostra riposta brytyjskiego polityka i reakcje w Stanach Zjednoczonych

Jacob Rees-Mogg nie ukrywał zaskoczenia słowami amerykańskiego publicysty i wprost zarzucił mu, że jego wypowiedzi ocierają się o obronę Hitlera.

Brytyjski polityk podkreślał, że pokonanie nazistowskich Niemiec było fundamentalnym starciem dobra ze złem i uratowało suwerenność oraz szacunek Brytyjczyków do samych siebie.

W odpowiedzi na te zarzuty Carlson zaprzeczył, jakoby był nazistą, tłumacząc, że próbuje jedynie jasno myśleć o przyczynach i skutkach.

Słowa Carlsona spotkały się z krytyką także po amerykańskiej stronie sceny politycznej. Senator Ted Cruz skrytykował postawę komentatora, zaznaczając korzyści płynące z pokonania nazistowskich Niemiec i przypominając o znaczeniu zwycięstwa aliantów dla całego świata.