Obama wspiera El-Sayeda i krytykuje Biały Dom w Detroit

Dziesięć dni przed wyborami połówkowymi w USA, zaplanowanymi na 3 listopada, były prezydent Barack Obama wziął udział w wiecu w Detroit, aby poprzeć Abdula El-Sayeda, lewicowego kandydata ubiegającego się o mandat senatora ze stanu Michigan. W tym samym stanie w niedzielę miał pojawić się Donald Trump, który wspiera republikańskiego kandydata Mike'a Rogersa.

Podczas spotkania z wyborcami w Detroit poruszono kwestię tożsamości i pochodzenia polityków. Obama zdecydowanie sprzeciwił się sugerowaniu, że kandydaci są nieamerykańscy z uwagi na swoje wyznanie lub korzenie, co ma szczególne znaczenie w mieście, gdzie osoby czarnoskóre stanowią około 75 procent populacji.

Krytyka polityki zagranicznej i cen paliw

Barack Obama zarzucił administracji Donalda Trumpa podjęcie szereg złych decyzji, ze szczególnym uwzględnieniem rozpoczęcia wojny z Iranem. Odwołał się do zawartego w 2015 roku porozumienia nuklearnego z Iranem, z którego Stany Zjednoczone wycofały się w 2018 roku na polecenie Trumpa.

Były prezydent argumentował, że układ skutecznie ograniczał irański program nuklearny bez konieczności użycia siły, a obecna strategiczna pozycja Iranu jest silniejsza z powodu blokady cieśniny Ormuz. Według Obamy te działania oraz prowadzona polityka doprowadziły do wzrostu cen ropy, oleju napędowego i innych towarów.

Cła i kontrowersje wokół Białego Domu

Podczas wystąpienia Obama zwrócił uwagę na negatywny wpływ ceł na wzrost cen w USA, co ma duże znaczenie dla przemysłu motoryzacyjnego w Michigan. Ironizował również z bezkompromisowej polityki celnej wobec Kanady oraz zarzucił Donaldowi Trumpowi, że zamiast rozwiązywać realne problemy państwa, skupia się na remontach, budowie sali balowej, brukowaniu Ogrodu Różanego i dodawaniu złotych elementów w Białym Domu.

Abdul El-Sayed podczas tego samego wiecu przekonywał, że jego prawdziwym rywalem nie jest wyłącznie Mike Rogers, lecz cały system polityczny pozwalający korporacjom naftowym, bankom i firmom technologicznym wpływać na decyzje władz.