Wypadek na prywatnej posesji w Boćkach
W niedzielę 16 sierpnia w Boćkach na terenie prywatnej posesji doszło do groźnego wypadku z udziałem 4-letniego chłopca. Dziecko znalazło się pod kołami przyczepki podczepionej do samochodu, którym kierował jego ojciec. Do zdarzenia doszło w trakcie cofania pojazdu.
4-letniego chłopca śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował do szpitala w Białymstoku. Lekarze poinformowali, że dziecko doznało stłuczenia płuc, ale jego stan jest dobry i prawdopodobnie wkrótce wróci do domu.
Działania policji i zarzuty dla ojca
Pogotowie i pomoc wezwał sam ojciec poszkodowanego chłopca, który został zatrzymany przez policję. Mężczyzna twierdził, że był przekonany, iż syn w tym czasie przebywa w domu.
47-latek przyznał się do winy i usłyszał zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Za ten czyn grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Tragiczna przeszłość i wcześniejszy wyrok sądu
Najbardziej niezwykły i tragiczny wymiar sprawy wynika z faktu, że trzy lata wcześniej ten sam mężczyzna potrącił na tej samej posesji inne swoje dziecko. W sierpniu 2023 r. pod kołami jego samochodu zginął 10-miesięczny syn.
Do tamtego wypadku doszło, gdy dziecko niezauważone wydostało się z domu i raczkując, znalazło się na podwórku. Prokuratura oceniła oba zdarzenia jako tragiczne wypadki wynikające z niezachowania ostrożności przez ojca.
Początkowo sąd skazał mężczyznę za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka na osiem miesięcy więzienia. Po apelacji kara została jednak nadzwyczajnie złagodzona do grzywny w wysokości 2 tys. zł, ponieważ sąd uznał, że utrata dziecka była dla ojca wyjątkowo traumatycznym doświadczeniem.