Gwałtowne zamieszki we Francji
W sobotę setki tysięcy osób wzięły udział w protestach przeciwko rosnącym kosztom życia w całej Francji. Pokojowe z założenia manifestacje szybko przerodziły się w brutalne starcia, podczas których doszło do ataków na budynki użyteczności publicznej, grabieży sklepów oraz aktów wandalizmu w takich miastach jak Paryż, Marsylia, Lyon, Lille i Tuluza.
Francja płonie! Imigracja ludzi z zupełnie innego świata, ludzi z nienawiścią w sercach, zniszczyła ten niegdyś wielki kraj. Zamknijcie swoje granice i przejmijcie kontrolę, zanim będzie za późno!
Przedstawiciele organizacji branżowych szacują, że co najmniej 1500 punktów handlowych padło ofiarą zniszczeń lub innych strat.
Pożary i ataki na urzędy
W Limoges doszło do podpalenia ratusza po tym, jak uczestnicy zamieszek, wywołanych demonstracją przeciwko drożyźnie, wdarli się do jego wnętrza.
Wiele merostw oraz innych gmachów użyteczności publicznej w Lyonie, Bordeaux, Lille, Marsylii, Angers i Le Mans również stało się celami ataków.
Partia Marine Le Pen, liderki prawicy, oceniła w mediach społecznościowych, że odpowiedzialność za chaos ponoszą ekstremiści, lewica, anarchiści oraz bandyci.
Bilans strat i zatrzymań
Dane dotyczące skali zdarzeń różnią się w zależności od źródła i czasu publikacji. Według oficjalnego niedzielnego komunikatu przekazanego przez ministra spraw wewnętrznych Laurenta Nuñeza, w całym kraju siły porządkowe ujęły łącznie ponad 1,8 tys. osób. W tym samym wystąpieniu podano, że ucierpiało ponad 500 policjantów, żandarmów oraz strażaków. Z kolei premier Sébastien Lecornu przekazał w sobotę późnym wieczorem wstępne dane o 1200 aresztowanych i 150 rannych funkcjonariuszach.
Sytuacja w Paryżu pozostaje szczególnie napięta. Według ustaleń tamtejszej prokuratury, w aresztach przebywa 517 osób, z czego 171 to osoby niepełnoletnie. Zarzuty stawiane zatrzymanym dotyczą przede wszystkim niszczenia mienia oraz paserstwa towarów pochodzących z plądrowanych obiektów. Policyjne obławy w stolicy trwały nieprzerwanie do godziny szóstej rano.
Reakcje polityczne i kryzys w rządzie
W obliczu eskalacji przemocy premier Sébastien Lecornu zwołał na niedzielę pilne posiedzenie rządowej grupy antykryzysowej, która ma ocenić wpływ zamieszek na bezpieczeństwo publiczne oraz krajową gospodarkę. Były prezydent Francji François Hollande zaapelował natomiast do rządu o zjednoczenie sił politycznych oraz rozpoczęcie negocjacji z organizacjami młodzieżowymi i związkami zawodowymi w celu rozwiązania problemów ekonomicznych.
78-letni mieszkaniec Paryża, opisując skalę zniszczeń, porównał sytuację w stolicy do działań wojennych.