Gwałtowny wzrost cen erbu w obliczu wygasającego rozejmu

Ceny niszowego pierwiastka metali ziem rzadkich gwałtownie rosną w obawie przed ponownym zaostrzeniem chińskich ograniczeń eksportowych w listopadzie bieżącego roku. Mowa o erbie, czyli metalu będącym niezbędnym elementem laserów, światłowodów oraz centrów danych i AI. Jak podaje „Financial Times”, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy cena erbu wzrosła o jedną trzecią, ponieważ przedsiębiorcy starają się zabezpieczyć zapasy surowca.

W listopadzie bieżącego roku ma wygasnąć roczne zawieszenie broni między USA a Chinami, dotyczące eksportu przez Pekin wielu kluczowych metali ziem rzadkich. W październiku ubiegłego roku Komunistyczna Partia Chin boleśnie przypomniała Stanom Zjednoczonym i Unii Europejskiej o poziomie ich uzależnienia, wprowadzając nowe ograniczenia eksportowe dotyczące metali ziem rzadkich.

Od 1 grudnia 2025 roku każdy zagraniczny producent, który w swoim produkcie miał nawet niewielki element z chińskich metali ziem rzadkich, miał mieć obowiązek wystąpienia do chińskiego rządu o zgodę na sprzedaż swojego produktu dalej. Ostatecznie prezydenci Donald Trump i Xi Jinping doszli do porozumienia, a Pekin zawiesił wprowadzenie restrykcji na kolejny rok. Obecnie jednak rynek przygotowuje się na możliwość ich powrotu, a firmy starają się zabezpieczyć dostawy i uzupełnić zapasy.

Perspektywa analityków i ryzyko odcięcia dostaw

Zdaniem Maeve Flaherty, kierowniczki ds. wyceny metali ziem rzadkich w agencji informacyjnej Argus Media, cytowanej przez „Financial Times”, analitycy i przedsiębiorcy obawiają się, że nowe ograniczenia mogą objąć także erb, co odetnie dostawy pierwiastka do reszty świata. Jak podkreśla Flaherty, rygorystyczne ograniczenia eksportowe z ubiegłego roku automatycznie wejdą ponownie w życie już 10 listopada, o ile KPCh nie przedłuży ich zawieszenia.

Samych Chin odpowiadają za ponad 35 proc. globalnej produkcji i zużycia tlenku erbu, a do najważniejszych odbiorców w dalszej części łańcucha dostaw należą centra produkcji elektroniki w Guangdong, Jiangsu i Shandong. Erb to srebrzystobiały, dość miękki metal należący do grupy lantanowców i ciężkich metali ziem rzadkich, który odgrywa wyjątkową i niezbędną rolę w specjalistycznych zastosowaniach optycznych.

Wykorzystuje się go w sektorze telekomunikacji, sieciach 5G i centrach danych, a także w reaktorach jądrowych jako pochłaniacz neutronów pomagający operatorom w precyzyjnym sterowaniu mocą rdzenia. Metal ten stosowany jest również w medycynie w laserach typu Er:YAG w stomatologii i dermatologii, a także w metalurgii. Szczególne znaczenie z punktu widzenia rozwoju gospodarki cyfrowej ma wykorzystanie erbu we wzmacniaczach światłowodowych EDFA, dzięki którym możliwe jest ograniczenie wąskich gardeł w przesyle danych.

Znaczenie dla sztucznej inteligencji i globalny łańcuch dostaw

Bez erbu przesył danych na potrzeby centrów AI staje się niewydolny i powolny. Ograniczenie eksportu pierwiastka i jego tlenków przez Chiny uderzy więc nie tylko w sektor optyczny czy metalurgiczny, lecz również w branżę sztucznej inteligencji, w którą tak intensywnie inwestują obecnie Stany Zjednoczone. Jak to często bywa w przypadku metali ziem rzadkich, rynek erbu także opiera się na wąskiej bazie dostawczej skoncentrowanej w Chinach.

Jednak cichym, a znaczącym eksporterem pozostaje Mjanma, dawniej Birma, która wydobywa erb z glin jonowo-adsorpcyjnych, a następnie w surowej, nieobrobionej formie eksportuje surowiec do Chin. Kolejnymi konsumentami pierwiastka i jego tlenków są japońskie i południowokoreańskie firmy, wykorzystujące surowiec do produkcji urządzeń optycznych oraz wyświetlaczy OLED i mini-LED nowej generacji.

To właśnie w chińskich regionach takich jak Guangdong, Jiangsu i Shandong znajdują się skupiska przedsiębiorstw produkujących sprzęt wykorzystywany w rozwoju sztucznej inteligencji, w tym układy elektroniczne, kable, światłowody i serwery.

Struktura importu w USA i wyzwania dla zachodnich gospodarek

Stany Zjednoczone są głównym centrum popytu na erb, który jest napędzany silną konsumpcją w sektorze obronnym, lotniczym i telekomunikacyjnym. Amerykańska służba geologiczna USGS wskazała, że w latach 2021-2024 struktura importu pierwiastka do USA wyglądała następująco: 51 procent dostaw pochodziło z Niemiec, 40 procent z Chin i 9 procent z Holandii.

Z tym że oba wymienione państwa europejskie nie posiadają własnych punktów wydobycia erbu, a importują metal zazwyczaj z Państwa Środka i przetwarzają go do formy użytecznej dla wąskich gałęzi przemysłu. Zeszłoroczne ograniczenie podaży przez Chiny wywołało duży niepokój wśród zachodnich decydentów politycznych i biznesowych, a także przyspieszyło wysiłki Waszyngtonu i Brukseli na rzecz uniezależnienia łańcuchów dostaw metali ziem rzadkich od Chin.

Jednak realizacja inwestycji górniczych i budowa zakładów przetwórczych wymaga czasu, a do tego momentu Pekin będzie posiadł efektywne narzędzie nacisku na zachodnie gospodarki.