Rosyjski atak na statki handlowe na Morzu Czarnym
We wtorek, 6 października, dwa statki handlowe znajdujące się w wyłącznej strefie ekonomicznej Bułgarii na Morzu Czarnym zostały trafione przez drony. Do zdarzenia doszło około 70 mil morskich od bułgarskiego wybrzeża. Pływający pod banderą Togo statek Alfa Watan zatonął, a los jego załogi pozostaje nieznany. Na drugiej jednostce, zarejestrowanej pod banderą Palau statku Able, wybuchł pożar, jednak całą 18-osobową załogę udało się ewakuować.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że po konsultacjach z Marynarką Wojenną Bułgarii ustalono, iż za atak odpowiada Rosja. Według dostępnych ustaleń przeprowadzono operację kombinowaną z wykorzystaniem dronów morskich i powietrznych.
Siły obrony Ukrainy nie prowadziły żadnych operacji w tym rejonie morza. Ta kolejna tragedia z udziałem statków cywilnych wpisuje się w rosyjskie dążenia do uczynienia zachodniej części Morza Czarnego całkowicie nieprzydatną do żeglugi
Ustalenia dotyczące ataku i kontekst działań na morzu
Wołodymyr Zełenski podkreślił, że ukraińskie siły obronne nie prowadziły żadnych operacji w rejonie, w którym doszło do ataku. Służby specjalne Ukrainy współpracują obecnie z bułgarskimi partnerami, aby doprecyzować wszystkie szczegóły incydentu i wyjaśnić okoliczności użycia dronów.
Doprecyzowaliśmy wszystkie dane ze stroną bułgarską. Nasza Marynarka Wojenna skontaktowała się z bułgarskimi partnerami. Ustalono, że był to rosyjski atak kombinowany z użyciem dronów morskich i powietrznych
Tragiczny incydent w pobliżu wybrzeży Rumunii
Dzień przed atakiem na statki w strefie bułgarskiej, w poniedziałek 5 października, doszło do innego tragicznego zdarzenia w wyłącznej strefie ekonomicznej Rumunii. Około 30 mil morskich od miejscowości Sfantu Gheorghe na pokładzie tureckiego statku handlowego wybuchł pożar, co potwierdziło rumuńskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
W wyniku akcji ratunkowej uratowano 11 osób, a dwie osoby uznano za ofiary śmiertelne. Trzech członków załogi przetransportowano śmigłowcami do szpitala, natomiast pozostali uratowani nie wymagali hospitalizacji.