Oświadczenie odwołanej wiceszefowej kancelarii

Podejrzewana o korupcję i zwolniona w środę ze stanowiska zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy Iryna Mudra przyznała, że przeprowadzono u niej przeszukania, jednak wbrew doniesieniom medialnym, nie została zatrzymana. Wcześniej prezydent Wołodymyr Zełenski podpisał dekret o odwołaniu Mudrej, która stanowisko to piastowała od marca 2024 roku. W środę 19 sierpnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odwołał ze stanowiska zastępczynię szefa swojego biura.

Jak donosiły tamtejsze media, Iryna Mudra podejrzewana jest o korupcję. Kobieta w czwartek 20 sierpnia postanowiła odpowiedzieć na informacje, pojawiające się na jej temat. Portal Ukrainska Prawda podał w środę, powołując się na swoje źródła, że NABU i SAP w ramach operacji specjalnej prowadzą przeszukania u deputowanego Wadyma Stolara oraz w domu Mudrej.

Dziś rano przeprowadzono u mnie przeszukania, a następnie poinformowano mnie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wręczono wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego. Od razu zdementuję nieprawdziwe informacje, które już rozchodzą się w internecie: nikt mnie nie zatrzymał. Wraz z adwokatami spokojnie przygotowuję się do posiedzenia sądu - przekazała w serwisach społecznościowych jej firma adwokacka.

Fragmenty rozmów, które są dziś publikowane wybiórczo i bez kontekstu, skomentuję po zapoznaniu się z materiałami sprawy. Platformy społecznościowe nie są miejscem, w którym ustala się prawdę. Wraz z adwokatami przedstawimy szczegółowe stanowisko, odnosząc się merytorycznie do każdego z zarzutów - oświadczyła Mudra.

Szczegóły operacji NABU i SAP

Sprawa ma związek z operacją NABU i SAP dotyczącą legalizacji 150 mln hrywien przeznaczonych na kaucję za jednego z podejrzanych w aferze Midas. NABU opublikowało wcześniej nagranie dotyczące operacji specjalnej o kryptonimie Forrest Gump i poinformowało o zdemaskowaniu osób, które zalegalizowały 150 mln hrywien, czyli około 12,5 mln zł, przeznaczonych na kaucję za jednego z podejrzanych w sprawie korupcyjnej Midas.

NABU i SAP zdemaskowały grupę osób, która zorganizowała i zapewniała legalizację środków pochodzących z przestępstwa. Chodzi o 150 mln hrywien w gotówce, które, według śledztwa, za pośrednictwem rachunków fikcyjnych firm zostały wprowadzone do legalnego obrotu w celu wpłacenia kaucji za jednego z uczestników organizacji przestępczej w sprawie Midas - poinformowano na Telegramie.

W skład grupy wchodzili osoba na stanowisku zastępcy szefa Biura Prezydenta Ukrainy, były deputowany, prezes zarządu oraz przewodniczący rady nadzorczej banku państwowego i inne osoby. Według Ukrainskiej Prawdy chodzi o Mudrą, byłego deputowanego Maksyma Mykytasia, deputowanego Wadyma Stolara, przewodniczącego rady nadzorczej Sense Banku Mykołę Hładyszenkę oraz prezesa zarządu Sense Banku Ołeha Stupaka.

W procederze wykorzystywano Sense Bank oraz konta przedsiębiorstw, które członkowie przestępczej grupy kontrolowali dzięki swoim stanowiskom, a na początku czerwca grupa przejęła kontrolę nad Sense Bankiem, angażując w swoje działania jego kierownictwo.

Wątek energetyczny i wcześniejsze śledztwa

Śledczy zarejestrowali również rozmowę organizatorów przestępczego mechanizmu, w której mowa jest o wpłaceniu kaucji za jednego z uczestników sprawy Midas. Kaucja, o której mowa w opublikowanych nagraniach, może dotyczyć byłego ministra energetyki Hermana Hałuszczenki, ponieważ podczas rozmowy pada imię Herman, a za Hałuszczenkę, który jest podejrzanym w sprawie Midas, pod koniec czerwca wpłacono kaucję w wysokości 150 mln hrywien, co odpowiada około 3,3 mln dolarów. W listopadzie 2025 r.

NABU i SAP ujawniły rozległy system korupcyjny w ukraińskiej energetyce, w ramach którego uczestnicy pobierali od kontrahentów państwowego operatora elektrowni jądrowych Enerhoatomu łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów, a nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który przeszło około 100 mln dolarów.

W związku ze sprawą zatrzymano pięć osób, a siedmiu postawiono zarzuty, przy czym w śledztwie podejrzanym jest też Tymur Mindicz, biznesmen i bliski współpracownik Zełenskiego ukrywający się za granicą, uważany za organizatora całego procederu.

Wokół afery Enerhoatomu prokuratorzy SAP informowali, że Mindicz nawiązał kontakty z Hałuszczenko, ówczesnym ministrem energetyki do 17 lipca 2025 roku i późniejszym ministrem sprawiedliwości, za którego pośrednictwem Mindicz miał sprawować kontrolę nad przepływami finansowymi w sektorze gazowym i energetycznym Ukrainy, korzystając z usług pełnomocnika doradcy ministra energetyki Ihora Myroniuka.

Wśród podejrzanych w tej aferze znalazł się też były szef kancelarii Zełenskiego Andrij Jermak, który przez lata uznawany był za najbardziej wpływowego urzędnika w Ukrainie, a w listopadzie ub.r. podał się do dymisji w związku ze śledztwem w sprawie Midas, po tym jak NABU i SAP przeprowadziły rewizję w jego mieszkaniu.