Pierwsza w historii wizyta prezydenta w przygranicznym hrabstwie

Donald Trump, który aktywnie włącza się w kampanię przed listopadowymi wyborami połówkowymi do Kongresu, złożył wizytę w Port Huron w stanie Michigan. Miejscowość ta leży w hrabstwie St. Clair, które tradycyjnie uchodzi za bastion Partii Republikańskiej. Była to pierwsza w historii wizyta urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych w tym regionie położonym bezpośrednio przy granicy z Kanadą.

Podczas wiecu amerykański lider skupił się na wspieraniu kampanii Mike’a Rogersa, który ubiega się o fotel senatorski. Sam Rogers, były kongresmen oraz agent FBI, określił swój start jako starcie z najbardziej ekstremalnym kandydatem w kraju.

Ostre starcie polityczne w Michigan

Główną część swojego przemówienia prezydent poświęcił krytyce Abdula El-Sayeda, czyli 41-letniego demokratycznego kandydata do Senatu. Wydarzenie to miało miejsce tuż po sobotnim wiecu poparcia dla El-Sayeda w Detroit, w którym uczestniczył również były prezydent Barack Obama. Wybory w tym stanie budzą ogromne zainteresowanie w całym kraju ze względu na wyjątkowo wyrównaną rywalizację.

Donald Trump nazwał swojego politycznego przeciwnika dżihadystą oraz formułował oskarżenia o rzekome powiązania z Bractwem Muzułmańskim, czemu kandydat stanowczo zaprzecza. Prezydent krytykował także proponowany przez rywala powszechny system opieki zdrowotnej, twierdząc, że dąży on do zniszczenia amerykańskiego dziedzictwa. Ostrzegł również przed oddaniem kraju w ręce komunistycznych dżihadystów.

Podczas niedzielnego zgromadzenia amerykański przywódca zauważył, że frekwencja na jego wiecu wyraźnie przewyższyła tę z wcześniejszego, sobotniego spotkania organizowanego przez Demokratów.

Udział Nicki Minaj i kontrowersje wokół jej obecności

Na scenę Trump zaprosił raperkę Nicki Minaj, która wzięła udział w wiecu i udzieliła poparcia Donaldowi Trumpowi. Artystka zadeklarowała, że gdyby prezydent kandydował ponownie, poparłaby go po raz kolejny, jednocześnie krytykując kwestie zmian płci u dzieci. Duże poruszenie w mediach wywołał przy tym moment, w którym prezydent zwrócił się do zgromadzonych z uwagami dotyczącymi wyglądu raperki, stwierdzając, że trudno jej nie zauważyć i komentując jej pupę.

Wątki międzynarodowe i czujność wyborcza

W dalszej części wystąpienia prezydent poruszył tematy międzynarodowe. Ubolewał nad brakiem Pokojowej Nagrody Nobla, oświadczył, że Grenlandia powinna należeć do Stanów Zjednoczonych, ostro skrytykował Norwegię, nazywając ją beznadziejną i zadupiem, oraz zapowiedział szybki koniec konfliktu z Iranem. Skrytykował także sytuację we Francji i we Włoszech.

Prezydent zaapelował do swoich zwolenników o wzmożoną czujność i pilnowanie prawidłowości procesu liczenia głosów. Sugerował, że dochodzi do fałszerstw, jednak nie przedstawił na to żadnych dowodów.

Głosy poparcia i protesty mieszkańców

Wizyta głowy państwa wywołała skrajne emocje wśród lokalnej społeczności. Uczestnicy wiecu podkreślali w rozmowach z dziennikarzami, że najważniejszym priorytetem jest dla nich bezwzględne bezpieczeństwo granic oraz obrona przed socjalizmem. Z kolei w centrum miasteczka zgromadziły się nieliczne grupy demonstrantów z flagami Ukrainy, Kanady i Palestyny, którzy protestowali przeciwko polityce administracji Trumpa i podnoszonym przez niego hasłom.

Anthony, mężczyzna, który w przeszłości głosował na Trumpa, stwierdził, że prezydent nie spełnił obietnic dotyczących zakończenia wojen i zadeklarował, że w wyborach do Senatu poprze El-Sayeda.