Seria zniszczeń infrastruktury miejskiej we Wrocławiu
W ciągu zaledwie dwóch dni we Wrocławiu doszło do serii aktów wandalizmu skierowanych przeciwko miejskiej infrastrukturze. Uszkodzeniu uległy cztery wiaty przystankowe, co skłoniło władze miasta do podjęcia radykalnych kroków w celu schwytania sprawców. Istnieją rozbieżne informacje dotyczące dokładnych lokalizacji i czasu zdarzeń. Według Urzędu Miejskiego Wrocławia, do zniszczeń doszło we wtorek, 11 sierpnia, na osiedlu Jagodno oraz przy ulicach Halickiej i Częstochowskiej w Leśnicy.
Z kolei portal TuWrocław wskazuje, że zniszczenia na Jagodnie miały miejsce we wtorek, natomiast akty wandalizmu przy ulicach Halickiej i Częstochowskiej – zlokalizowanych na Złotnikach i w Leśnicy – miały nastąpić w środę.
Reakcja władz i koszty napraw
Magistrat podkreśla, że zniszczona wiata oraz wybite szyby nie tylko obniżają estetykę miasta, ale pogarszają warunki oczekiwania na autobus i wpływają na bezpieczeństwo pasażerów. Naprawa jednej wiaty to koszt rzędu 30 tys. zł, co bezpośrednio uderza w fundusze publiczne. Prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk, skomentował sprawę w mediach społecznościowych, nazywając czyny wandali działaniami, których nie da się usprawiedliwić. Zapewnił, że dla takich osób nie ma miejsca w miejskiej wspólnocie.
Początkowa kwota nagrody wynosiła 30 tys. zł, jednak została podniesiona do 50 tys. zł po ujawnieniu skali zniszczeń. Miasto zaznacza, że monitoring miejski nie obejmuje wszystkich lokalizacji, a tam, gdzie jest dostępny, nie zawsze pozwala na identyfikację sprawców. Obecnie w sprawę zaangażowane są Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne oraz policja, która prowadzi postępowania w sprawie dewastacji i apeluje do mieszkańców o zgłaszanie informacji mogących pomóc w ujęciu sprawców.