Dominacja Marine Le Pen w sondażach
Marine Le Pen utrzymuje zdecydowaną pozycję liderki w pierwszym sondażu prezydenckim przeprowadzonym po przerwie wakacyjnej. Badanie wykonane przez ośrodek Harris Interactive na zlecenie stacji RTL wykazuje, że kandydatka Zjednoczenia Narodowego może liczyć w pierwszej turze na poparcie w granicach 35–38 procent głosów. Le Pen wygrywa z każdym potencjalnym rywalem również w drugiej turze wyborów.
W przypadku starcia z Jean-Luc Mélenchonem, liderka prawicy wygrywa stosunkiem głosów 68 do 32 procent, przy czym inne źródło wskazuje na wynik 64 procent poparcia dla Le Pen. Z byłym premierem Gabrielem Attalem kandydatka wygrywa 57 do 43 procent, natomiast w rywalizacji z Édouardem Philippem wynik wynosi 55 do 45 procent na korzyść Le Pen. Sondaż zrealizowano online w dniach 18–19 sierpnia na reprezentatywnej grupie 1764 dorosłych Francuzów, przy marginesie błędu wynoszącym 3,1 punktu procentowego.
Rywalizacja o wejście do drugiej tury
Sondaż wskazuje, że głównym kandydatem do zmierzenia się z Marine Le Pen w drugiej turze jest Jean-Luc Mélenchon. Lider Francji Nieujarzmionej uzyskuje obecnie od 16 do 17 procent poparcia, co w trzech z pięciu analizowanych scenariuszy daje mu awans do ostatecznego głosowania. Wynik ten stanowi istotny wzrost w porównaniu z kwietniowym badaniem, kiedy Mélenchon mógł liczyć na 12 procent głosów.
Sytuacja wyborcza pozostaje dynamiczna ze względu na dużą liczbę kandydatów, co zdaniem części polityków sprzyja ugrupowaniom skrajnym. W scenariuszu zakładającym start trzech centrowych polityków, Mélenchon wyprzedza Édouarda Philippe’a i Gabriela Attala. Jeśli jednak Attal nie zdecydowałby się na start, Mélenchon mógłby liczyć na remis z Philippem, przy czym obaj uzyskaliby wówczas po 17 procent głosów.
Nowe kandydatury i sytuacja na scenie politycznej
W obliczu rosnącej popularności liderki Zjednoczenia Narodowego do wyścigu o prezydenturę włączył się Raphaël Glucksmann, francuski eurodeputowany i lider partii Miejsce Publiczne. Zapowiedział on udział w październikowych prawyborach Partii Socjalistycznej, argumentując, że nie może pozostać bierny wobec sukcesów skrajnej prawicy. Glucksmann opowiada się za proeuropejską i proukraińską linią polityczną, krytykując jednocześnie niektóre działania urzędującego prezydenta Emmanuela Macrona.
Raphaël Glucksmann jest wnukiem sowieckiego agenta Rubina Glucksmanna oraz synem znanego eseisty i filozofa André Glucksmanna.
Podczas ogłoszenia decyzji na antenie TF1 Glucksmann stwierdził: „Czy zamierzamy oddać nasz kraj skrajnej prawicy? W obliczu takiego wyboru nie mogłem pozostać biernym obserwatorem”. Polityk dodał również, że jego zdaniem lewica może wygrać wybory prezydenckie, jeśli pozostanie wierna swoim zasadom, podkreślając: „Musimy przestać obawiać się Melenchona”.
Sytuacja polityczna przed kwietniem 2027 roku jest oceniana jako wysoce niepewna, a według dziennika „Le Monde” w wyborach może wziąć udział nawet 32 kandydatów. Urzędujący prezydent Emmanuel Macron kończy swoją drugą kadencję 13 maja 2027 roku i nie ma prawa ubiegać się o reelekcję. Reuters zauważa, że dotychczasowa polaryzacja elektoratu oraz trudna sytuacja gospodarcza kraju zwiększają ryzyko, iż wyborcy zwrócą się ku ugrupowaniom populistycznym.
