Publiczne zaproszenie na ćwiczenia
Podczas V Kongresu "Dialog o gospodarce", który odbył się w czwartek w warszawskim hotelu Sheraton, doszło do nieoczekiwanej wymiany zdań między wiceministrą obrony narodowej Magdaleną Sobkowiak-Czarnecką a liderem Konfederacji Sławomirem Mentzenem. Przed oficjalnym rozpoczęciem wydarzenia, w obecności innych polityków, wiceministra zwróciła się do posła z propozycją wspólnego udziału w "W gotowości", czyli bezpłatnym, jednodniowym programie szkoleń obronnych organizowanym przez Wojsko Polskie. Radosław Sikorski osobiście był świadkiem tej rozmowy między Sobkowiak-Czarnecką a Mentzenem.
Idzie pan ze mną ćwiczyć na"W gotowości"? - zapytała wiceministra obrony. - Z panią?
Wiceministra kontynuowała wywód, dodając: „Ze mną. Ja zapraszam. Chyba, że z kobietą to dyshonor iść na ćwiczenia”. Poseł odpowiedział pytaniem, dlaczego miałby tak uważać. Przysłuchujący się rozmowie wicepremier Radosław Sikorski skomentował sytuację, stwierdzając, że skoro „rękawica została rzucona”, to należy ją podjąć.
Reakcja lidera Konfederacji
Sławomir Mentzen nie odpowiedział na propozycję wprost, próbując zmienić temat poprzez zaproszenie wiceministry na Bieg Niepodległości. Sobkowiak-Czarnecka przyznała, że już bierze w nim udział, co zakończyło publiczną wymianę zdań. W późniejszej rozmowie z dziennikarzami lider Konfederacji odniósł się do zaproszenia z MON, przyznając, że nie rozumie istoty wyzwania i nie zamierza przyjmować go w ciemno.
Na pewno nie będę robił z siebie cyrkowca i gdzieś tam, ku uciesze dziennikarzy, jakichś fikołków robił
Kontekst wrześniowych wypowiedzi
Incydent w hotelu Sheraton jest bezpośrednim pokłosiem działań Sławomira Mentzena z końca września. Poseł opublikował wówczas w mediach społecznościowych nagranie, w którym ironicznie komentował przyjęcie do dolnośląskiej policji 150 nowych funkcjonariuszy, w tym kobiet. Lider Konfederacji stwierdził wówczas, że „od razu czuje się bezpieczniej”, szydząc z ich zdolności do walki z przestępczością.
Nagranie wywołało falę krytyki ze strony przedstawicieli rządu, w tym premiera Donalda Tuska oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Sprawę komentował także ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Ponadto, jedna z byłych policjantek publicznie wyzwała wówczas lidera Konfederacji na testy sprawnościowe, które przechodzą funkcjonariuszki.
