Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oświadczyła, że Wielka Brytania oraz Francja „igrają z ogniem”, dostarczając Ukrainie wrażliwe technologie rakietowe. Moskwa zapowiedziała, że w odpowiedzi na wykorzystywanie brytyjskiego uzbrojenia do ataków na terytorium Rosji, może uderzyć w brytyjskie cele wojskowe znajdujące się zarówno na Ukrainie, jak i poza nią. Rosja ostrzegła oba państwa przed nieprzewidywalnymi konsekwencjami i zażądała zmiany wrogiej postawy.

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham podczas spotkania „koalicji chętnych” w Kijowie potwierdził decyzję o podzieleniu się z Ukrainą technologią produkcji pocisków manewrujących Storm Shadow. Jest to broń odpalana z samolotów, umożliwiająca precyzyjne uderzenia w cele oddalone o setki kilometrów. Ukraina otrzymała dostęp do technologii na prośbę prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Wcześniej podobną decyzję o udostępnieniu licencji na produkcję francuskiej wersji pocisków, znanej jako SCALP, podjął Paryż.

Eksperci ds. bezpieczeństwa ostrzegli premiera Burnhama przed agresywnymi działaniami Rosji. Według doniesień „Daily Mail”, atak na brytyjską infrastrukturę obronną jest uznawany za nieunikniony ze względu na skalę wsparcia dla Ukrainy. Brytyjskie służby specjalne zostały postawione w stan podwyższonej gotowości. Kreml miał obrać Wielką Brytanię za cel po tym, jak polityka Burnhama okazała się bardziej pro-ukraińska, niż przewidywała Moskwa.

Andriej Fiodorow, doradca Kremla, wskazał na możliwość przeprowadzenia przez Rosję ataków hakerskich oraz „działań półmilitarnych”, wymierzonych m.in. w fabryki produkujące drony dla Ukrainy. Dodatkowo, decyzja Moskwy o nieobsadzaniu stanowiska ambasadora w Londynie po wyjeździe Andrieja Kiełina jest interpretowana przez niektóre źródła jako sygnał nadchodzących napięć.