Udany powrót Lewandowskiego na boisko

Robert Lewandowski rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, wchodząc na murawę w 63. minucie meczu. Już w 74. minucie meczu po podaniu Philipa Zinckernagela polski napastnik wpisał się na listę strzelców. Po minięciu bramkarza gospodarzy, Nicholasa Hansena, Polak skierował piłkę do pustej bramki, co pozwoliło na podwyższenie prowadzenia dla gości.

W 88. minucie Lewandowski dołożył do swojego występu asystę przy trafieniu Puso Dithejane, który ustalił końcowy wynik spotkania na 4:2 dla Chicago Fire. Przed wejściem 38-letniego napastnika na murawę, główną postacią w drużynie gości był Jonathan Bamba, który zdobył dwie bramki w 41. oraz 56. minucie spotkania. Dla Lewandowskiego była to siódma bramka w sezonie MLS, a pierwsza w lidze od września, kiedy trafił w meczu przeciwko Interowi Miami.

Sytuacja w tabeli i dalsze plany

Dzięki zwycięstwu nad Colorado Rapids, drużyna Chicago Fire umocniła swoją pozycję w Konferencji Wschodniej, zajmując 4. miejsce w Konferencji Wschodniej z 55 punktami po 33 meczach. Zespół ma już zapewniony awans do fazy play-off rozgrywek.

Colorado Rapids, dla których była to pierwsza porażka od sześciu spotkań, zajmują obecnie ósme miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej i wciąż walczą o udział w decydującej fazie sezonu. W ostatniej kolejce rundy zasadniczej, zaplanowanej na 7 listopada, Chicago Fire zmierzy się na własnym stadionie z drużyną Columbus Crew.