Wniosek o upadłość i reakcja władz
We wtorek do sądu wpłynął wniosek o ogłoszenie upadłości Szpitala Miejskiego w Miastku. Informację tę przekazał w mediach społecznościowych burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz, określając ją jako bardzo trudną, ale niezbędną decyzję. Podkreślił on, że upadłość spółki nie oznacza końca opieki medycznej dla mieszkańców, lecz ma na celu jej zabezpieczenie bez dalszego obciążania budżetu Gminy Miastko.
Wójtowicz przypomniał również wcześniejsze próby reform podejmowane przez byłą burmistrz Danutę Karaśkiewicz, które doprowadziły do jej odwołania w referendum, co obecnie uznaje się za właściwy kierunek. Gmina Miastko wsparła w ostatnich latach szpital kwotą około 35 mln złotych, podczas gdy całe zadłużenie spółki wynosi 55 mln zł, a Narodowy Fundusz Zdrowia domaga się zwrotu ponad 13 mln zł. Obecnie w szpitalu trwa audyt, którego zadaniem jest wykazanie rzeczywistych zobowiązań spółki wobec 260 wierzycieli.
Utrata kontraktów i organizacja pomocy dla pacjentów
Narodowy Fundusz Zdrowia poinformował o wygaśnięciu umów ze szpitalem na świadczenia szpitalne, specjalistyczne i rehabilitacyjne. Kontrakty w ramach Systemu Podstawowego Szpitalnego Zabezpieczenia oraz fizjoterapii ambulatoryjnej wygasły 1 sierpnia, natomiast umowa na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną przestała obowiązywać 4 sierpnia, co nastąpiło po pisemnym zgłoszeniu przez zarząd szpitala braku kadry medycznej.
Pacjenci wymagający opieki szpitalnej są obecnie kierowani do placówek w Bytowie oddalonym o około 43 kilometry, Kościerzynie oddalonym o około 79 kilometrów, Chojnicach oddalonym o około 67 kilometrów, Słupsku oddalonym o około 58 kilometrów oraz w Człuchowie oddalonym o około 54 kilometry. Osoby leczone wcześniej w miasteckim szpitalu mogą tam odebrać swoją dokumentację medyczną, a na miejscu w Miastku bez zmian funkcjonuje ratownictwo medyczne z dwoma stacjonującymi zespołami ratunkowymi.
Wsparcia dla personelu i wygaszanie oddziałów
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Słupsku zaoferował pracę pielęgniarkom i pielęgniarzom z miasteckiej placówki, a spotkanie informacyjne w tej sprawie odbyło się w filii Powiatowego Urzędu Pracy w Bytowie. Wsparcie pracownikom i ich rodzinom zaproponowało także Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Bytowie wspólnie z gminą Miastko, organizując w siedzibie szpitala dyżury prawnika, pracownika socjalnego oraz psychologa. Do wygaszania oddziałów doprowadził kryzys finansowy i brak obsady lekarskiej.
Wstrzymanie pracy oddziału chorób wewnętrznych nastąpiło 1 lipca, chirurgię oraz intensywną terapię zawieszono 17 lipca, a od 1 sierpnia zamknięto blok operacyjny oraz pracownie diagnostyczne, w tym RTG i tomografii komputerowej.
Śledztwo w sprawie oszustwa i kary od NFZ
Pod koniec lipca Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na placówkę 13,2 mln zł kary z powodu nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych, które wykonywał zewnętrzny podwykonawca. Kontrola wykazała, że wykazywano nawet 77 zabiegów na dobę, a dzienne rachunki od zewnętrznej spółki sięgały 300 tys. zł. Umowę na usługi neurochirurgiczne podpisano przed trzema laty z powodu braku własnego oddziału, a zewnętrzni specjaliści wykonywali zabiegi termolezji, czyli niszczenia nerwów bólowych w kręgosłupie.
Pacjenci przechodzili kilkuminutowy zabieg w znieczuleniu miejscowym i opuszczali placówkę, co jest wyceniane na około 1,5 tys. zł, podczas gdy w dokumentacji wpisywano skomplikowane operacje wymagające pełnej hospitalizacji i całonocnej opieki wyceniane na ponad 6,5 tys. zł, a nieprawidłowości mogły objąć nawet 2,5 tys. zabiegów.
Do zbadania sprawy włączono organy ścigania, a dochodzenie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Słupsku w kierunku oszustwa i poświadczenia nieprawdy prowadzi od kwietnia delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Bydgoszczy. Na obecnym etapie postępowania nikomu nie przedstawiono formalnych zarzutów.
