Nowy trop w poszukiwaniach byłego wiceministra
Do Sądu Okręgowego w Warszawie 4 sierpnia 2026 r. wpłynął wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Dokument zawiera adres w Tyraspolu, stolicy separatystycznego Naddniestrza, co stanowi pierwszą tak konkretną wskazówkę dotyczącą miejsca pobytu polityka od miesięcy. Były wiceminister oświadczył w piśmie, że stawi się przed polskim wymiarem sprawiedliwości pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy. Poinformował również, że zgodnie z prawem dysponuje paszportem na inną tożsamość, co pozwala mu na swobodne przemieszczanie się poza granicami Unii Europejskiej.
Potwierdzam fakt złożenia przez mojego klienta wniosku o wydanie listu żelaznego i złożenia oświadczenia o przebywaniu poza terytorium Unii Europejskiej. Prokuratura Krajowa dysponuje adresem korespondencyjnym Marcina Romanowskiego oraz oświadczeniem mojego mocodawcy
Analiza korespondencji wykazała, że wniosek Romanowskiego zawierał adres w Tyraspolu, jednak stempel pocztowy wskazuje na nadanie listu w miejscowości Bendery. Bendery, mimo położenia na prawym brzegu Dniestru, znajdują się w tzw. Strefie Bezpieczeństwa kontrolowanej przez separatystów wspieranych przez Rosję. W ocenie ekspertów obecność cudzoziemca z kraju UE w tak ściśle nadzorowanym miejscu, bez wiedzy służb rosyjskich lub lokalnego aparatu bezpieczeństwa, jest mało prawdopodobna.
Zaangażowanie służb i wyzwania dyplomatyczne
Polskie organy ścigania, w tym Komenda Stołeczna Policji oraz CBŚP, uruchomiły kanały współpracy ze stroną mołdawską. Polska policja we współpracy z jednostką „łowców cieni” wystąpiła do służb Mołdawii o weryfikację pobytu Romanowskiego. W operację zaangażowano „łowców cieni”, wyspecjalizowaną jednostkę CBŚP zajmującą się ściganiem przestępców.
Eksperci wskazują na ograniczone możliwości działań operacyjnych w regionie. Naddniestrze pozostaje poza faktyczną kontrolą mołdawskich władz, a tamtejsze Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego funkcjonuje w ścisłym porozumieniu z rosyjskim FSB. Sytuację dodatkowo komplikuje twierdzenie Romanowskiego o posiadaniu paszportu na inną tożsamość, co według byłych funkcjonariuszy służb może stanowić dla niego poważne ryzyko w razie kontroli.
Teoretycznie polski obywatel może zaryzykować, stawić się do kontroli granicznej, pokazać dokument tożsamości na granicy i liczyć na to, że się prześliźnie przez system kontroli. Ale kiedy zostałoby ujawnione, że jest na przykład członkiem parlamentu państwa wrogiego Rosji, czyli np. krajów należących do Unii Europejskiej, mógłby zostać oskarżony o szpiegostwo, aresztowany i skazany nawet na 25 lat więzienia
Tło procesowe i wątpliwości prokuratury
Marcin Romanowski jest poszukiwany w związku z nieprawidłowościami w Funduszu Sprawiedliwości, gdzie prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przywłaszczenie ponad 100 mln zł. Wcześniej polityk przebywał na Węgrzech, skąd zniknął po zmianie tamtejszej władzy. Mimo złożenia wniosku o list żelazny, prokuratura podchodzi do zapewnień byłego wiceministra z dużą rezerwą.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ostrzegł przed pochopnym udzielaniem wiary Romanowskiemu, podkreślając, że jest on uciekinierem, a pole jego działań coraz bardziej się kurczy. Równolegle polskie służby dążą do wpisania polityka na listę osób objętych czerwoną notą Interpolu, aby ułatwić jego ewentualne namierzenie i zatrzymanie przez służby partnerskie.
